Przełom w protetyce

05/08/2009

Japońska firma Cyberdyne poinformowała o zakończeniu prac nad urządzeniem, który już wkrótce umożliwi osobom niepełnosprawnym, sparalizowanym i pozbawionym kończyn poruszanie się i manipulację przedmiotami.

Urządzenie, które jest zarówno strojem, jak i robotem (o czym można przekonać się, oglądając pokazujący jego funkcjonowanie film), nazywa się HAL (Hybrid Assistive Limb) i waży 23 kg. Składa się z komputera, plecaka z zasilaniem, paska i przylegających nakładek na kończyny. Opis jego działania cytuję za TVN24:

W momencie, gdy człowiek zamierza się ruszyć, jego mózg wysyła sygnały nerwowe do mięśni, które można wykryć na powierzchni skóry. Strój jest w stanie zidentyfikować ślady pozostawione przez te sygnały dzięki czujnikom podłączonym do skóry, co rozpoczyna kolejną reakcję. Sensory wysyłają informacje do jednostki energetycznej mechanicznego kostiumu, który następnie wykonuje identyczne ruchy jak właściciel. Zależnie od wersji noszonego stroju, pomnaża on siłę użytkownika od dwóch do dziesięciu razy. (…)
HAL pomaga także w wykonywaniu codziennych czynności – wstawaniu z krzesła, chodzeniu, wchodzeniu na schody oraz podnoszeniu ciężkich przedmiotów. Strój może pracować bez przerwy przez prawie pięć godzin. Pomimo swojej wagi nie obciąża użytkownika, gdyż jego mechanika sprawia, że sam utrzymuje swój ciężar.

Jak szacuje producent, wypożyczenie aparatu na miesiąc będzie kosztować 220 tysięcy jenów – czyli równowartość 7 tysięcy złotych. Cena do przyjęcia dla Japończyka, nie zdziwię się zatem, jeżeli już wkrótce HAL trafi pod strzechy Kraju Kwitnącej Wiśni. A potem pewnie także i nasze.


Dzień bez komórek mózgowych

15/07/2009

15 lipca to tradycyjnie Dzień Bez Telefonu Komórkowego – dziwaczne święto, przy okazji którego wmawia się ludziom, że kolejne po samochodzie (22 września), komputerze (3 maja) i staniku (30 maja) błogosławieństwo rozwoju cywilizacji jest źródłem grzechu, uzależnienia, licznych chorób (od zwyrodnienia kciuka poczynając, na raku mózgu kończąc) i ogólnej degeneracji rodzaju ludzkiego. Większość na szczęście w te bzdury nie wierzy i telefonu nie wyłączy… Gdyby jednak kogoś naszła ochota, polecam w ramach odtrutki dyskusję na temat antykomórkowej propagandy, którą kilka dni temu miałem przyjemność odbyć w Radiu Euro:

 


Krematoria w służbie ekologii

17/12/2008

Oszczędny jak Szkot? Chyba raczej Szwed. W ramach walki z globalnym ociepleniem i rosnącymi kosztami ogrzewania (czy to wszystko aby na pewno się ze sobą nie kłóci?), rada położonego na południowym zachodzie Szwecji miasta Halmstad planuje zacząć wykorzystywać w celach grzewczych ciepło produkowane przez miejscowe krematorium.

Kierownik lokalnego cmentarza Lennart Andersson zapoznał właśnie czytelników dziennika Aftonbladet z ideologicznymi i etycznymi założeniami projektu:

“After all this talk about the environment we realized we should take advantage of the heat created during cremation,” he said.

Andersson hopes the cemetery’s plans don’t offend anyone, insisting the effort is being undertaking strictly on the basis of its environmental benefits. “There won’t be anything different about the ashes,” he said.

Najlepsze, że na zdrowy rozum trudno się przyczepić do argumentacji kierownika. Jakbyśmy się nie wzdragali (zwłaszcza w Polsce, gdzie taki pomysł z daleka pachnie mydłem profesora Spannera), spalanemu nieboszczykowi już nie robi różnicy to, na co żyjący przeznaczą uzyskaną z niego energię. Skoro godzimy się na transplantacje organów po śmierci dawcy i wykorzystanie ciał do celów edukacyjnych, nie bardzo mamy jak uzasadnić, dlaczego nie można pójść akurat o TEN krok dalej.

Zwłaszcza gdy się ma takie problemy z odnawialnymi źródłami energii, jak Polska…


Pył elfów i palec, który odrósł

28/05/2008

Fani fantastyki naukowej i brytyjskiego serialu Doktor Who znają zapewne doskonale dyptyk Stevena Moffata „The Empty Child”/„The Doctor Dances”. Kluczową rolę w historii odgrywają nanogeny – mikroskopijne roboty z kosmicznego ambulansu, roztrzaskanego przez kapitana Jacka w bombardowanym przez Niemców Londynie. Nanoroboty, ukryte w formie świecącego pyłu, miały niesamowitą właściwość: przy kontakcie z raną pobudzały ludzkie komórki do regeneracji. I to na taką skalę, że były w stanie wskrzesić tytułowe dziecko, zaś jednej z trzecioplanowych bohaterek, wystawionej przez pewien czas na ich działanie, po prostu odrosła noga.

Filmowe nanogeny nie były żadnym darem niebios, cudem czy jakimkolwiek nadprzyrodzonym zjawiskiem, tylko przykładem technologii znanej cywilizacjom innym niż ziemska, za to nie znanej ludziom – przynajmniej w roku 2005, gdy kręcono oba wspomniane odcinki “Doktora”. Do czasu: światowe media doniosły niedawno, że substancja działająca tak jak Moffatowe nanogeny to już nie żadne science fiction, tylko zwykłe science. Według relacji, które mogliśmy zobaczyć także w odpowiedzialnej za kultowy serial o podróżnikach w czasie BBC, amerykańscy (jak zwykle) uczeni zidentyfikowali środek stymulujący ludzkie tkanki do wzrostu, dzięki któremu regeneracja amputowanych kończyn i narządów może już wkrótce stać się tak prosta, jak ich wycinanie.

Czytaj resztę wpisu »


List w obronie GMO

16/05/2008

Ludzie listy piszą, ostatnio przede wszystkim do premiera. Doktorzy habilitowani w obronie habilitacji. Fizycy w obronie szeroko pojętej nauki. Pracownicy naukowi i studenci nauk przyrodniczych, medycznych i rolniczych w obronie organizmów modyfikowanych genetycznie.

Zwłaszcza ostatni z wymienionych listów jest interesujący, gdyż dotyczy kwestii, która już niedługo może się odbić na zawartości talerza przeciętnego Kowalskiego. Nasz bez wątpienia biegły w naukach biologicznych premier (z wykształcenia historyk), wsparty przez równie wyedukowany na tym polu rząd (4 prawników, 3 ekonomistów, 2 filozofów, 2 rolników, 2 historyków, 2 politologów, 2 lekarzy, nauczycielka matematyki, inżynier maszyn, geodeta, ekolog, kulturoznawca i filolożka perska; niektórzy ministrowie skończyli zresztą więcej niż jeden kierunek – cóż z tego, skoro najczęściej humanistyczny) postanowił bowiem wypełnić najbardziej absurdalną ze swych obietnic wyborczych i uchronić Polaków przed tańszą i zdrowszą żywnością produkowaną przemysłowo, pod dość osobliwym pretekstem, iż jest ona modyfikowana genetycznie (jakby ludzie od zarania dziejów nie modyfikowali genetycznie żywych organizmów i jakby gdziekolwiek na świecie rolnicy uprawiali lub hodowali cokolwiek, co wyewoluowało w przyrodzie bez udziału człowieka).

Czytaj resztę wpisu »


E-voting w praktyce

17/12/2007

Wybory przy użyciu nowych technologii to ostatnio gorący temat w naszym kraju (coraz liczniejsi domagają się np. umożliwienia głosowania na stronach www). Zaawansowani technicznie Amerykanie tymczasem od lat oddają głosy drogą elektroniczną (choć, na co zwrócił uwagę w komentarzu tj_blues, wciąż nie przez internet), dzięki czemu każde dziecko wie tam już, jak zhakować maszynkę do głosowania:

Czytaj resztę wpisu »


Nowa, wspaniała mysz

04/11/2007

Coraz więcej mainstreamowych mediów donosi o wyhodowaniu przez badaczy z Case Western Reserve University Cleveland (Ohio) supermyszy – przedwczoraj zrobiły to BBC i (za The Independent) onet, dziś informacja pojawiła się również na gazeta.pl. Trudno się temu dziwić, bo i wiadomość sensacyjna: transgeniczny gryzoń posiada możliwości, które na tle innych myszy czynią z niego übermenscha, tfu: übermausa. Jest w stanie biec bez zatrzymywania się przez 6 godzin ze średnią szybkością 20 metrów na minutę (z czego przez 4 pierwsze godziny bez jedzenia i picia), żyje trzy razy dłużej niż wynosi średnia dla przedstawicieli jego gatunku, jest od nich 10 razy bardziej aktywny (także seksualnie) i może się rozmnażać nawet w wieku 3 lat (badacze porównują taki wyczyn u myszy do urodzenia dziecka przez 80-letnią kobietę). Wreszcie choć je przeciętnie o 60 procent więcej niż inne myszy, w ogóle nie tyje.

Supermysz nie jest unikatem – Amerykanie, zanim z hukiem opublikowali wyniki swych badań w The Journal of Biological Chemistry, dorobili się koloni liczącej 500 transgenicznych osobników. Teraz prowadzą na nich kolejne badania, których wyniki są coraz bardziej zdumiewające.

Czytaj resztę wpisu »


Zielona histeria

09/10/2007

Na Modnych Bzdurach znalazłem link do ankiety, którą Greenpeace wysłał do 14 partii politycznych biorących udział w wyborach. Tylko cztery ugrupowania (PO, LiD, Zieloni2004 i Partia Kobiet) odesłały wypełnioną ankietę. Za to lektura tego, co tam zadeklarowały, każdego, kto liznął w szkole trochę biologii, fizyki lub logiki, przyprawić może o załamanie nerwowe.

Przede wszystkim cztery wymienione partie deklarują, że aktywnie przeciwstawią się wprowadzeniu do Polski i Unii Europejskiej organizmów modyfikowanych genetycznie. Nie przejmując się tym, że, jak wskazują przeprowadzone do tej pory badania, GMO nie tylko nie stanowią zagrożenia dla środowiska czy człowieka, lecz nawet – właśnie dzięki temu, że ich genom nie wyewoluował przypadkowo, tylko został zaprojektowany – są znacznie bezpieczniejsze w uprawie i użyciu. Dzięki temu w wielu miejscach na świecie przyczyniają się dziś do poprawy warunków bytowych milionów (przeważnie biednych) ludzi – w tym kontekście można wspomnieć choćby “złoty ryż” wzbogacony w beta-karoten, będącym prekursorem witaminy A, dzięki któremu ludzkość po raz pierwszy ma szansę poradzić sobie z niedoborem tej witaminy w Azji.

Czytaj resztę wpisu »


Krzyżówki i krzyżowcy

06/09/2007

Zjednoczone Królestwo znów w awangardzie. Już niedługo w brytyjskich laboratoriach powstaną pierwsze hybrydy ludzi i innych zwierząt. Tak, tak, słowo innych jest tu szczególnie ważne (a mało które medium o tym wspomina), bo Homo sapiens należy właśnie do królestwa zwierząt (typ – strunowce, podtyp – kręgowce, gromada – ssaki, rząd – naczelne, nadrodzina – małpy człekokształtne, rodzina – człowiekowate). Główna instytucja nadzorująca badania nad ludzkimi zarodkami na Wyspach, HFEA (The Human Fertilisation and Embryology Authority), zgodziła się właśnie, by naukowcy mogli w celach badawczych tworzyć takie stworki, o ile tylko wcześniej uzyskają stosowną licencję.

Hybrydy nie będą tworzone wyłącznie dla widzimisię naukowców. Posłużą przede wszystkim do badań nad chorobami Alzheimera i Parkinsona, dziś de facto nieuleczalnymi. Zarodki-hybrydy produkowane będą poprzez wszczepianie zawierającego DNA ludzkiego jądra komórkowego (pozyskiwanego np. z komórek skóry) do krowiego, świńskiego lub króliczego jaja, z którego wcześniej usunie się materiał genetyczny. Uzyskany w ten sposób zarodek będzie w niemal 100 procentach tworem ludzkim, przy okazji zaś badacze będą mogli na nim eksperymentować do woli – toż bowiem nawet największy zwolennik świętości ludzkiego życia będzie miał problemy z uzasadnieniem, dlaczego coś, co powstało z kawałka paznokcia i króliczej komórki jajowej, miałoby posiadać duszę.

Czytaj resztę wpisu »


Lek na miesiączkę

24/05/2007

Prawdziwa równość między płciami przestaje wreszcie być fikcją. I to bynajmniej nie dzięki bataliom kolejnych pokoleń feministek, lecz żmudnemu ślęczeniu biologów, lekarzy i farmaceutów, którzy właśnie wynaleźli lek na miesiączkę.

Jak doniósł wczoraj (za Scientific American) na Pardonie Rafał Madajczak, amerykańska agenda kontrolująca rynek farmaceutyczny Food and Drug Administration (FDA) dopuściła właśnie do sprzedaży Lybrer firmy Wyeth – pierwszą pigułkę antykoncepcyjną, której zażywania kobieta nie będzie musiała przerywać co 21 dni. Dotychczas amatorki najpewniejszego ze środków antykoncepcyjnych musiały stosować takie przerwy, by mogło dojść do krwawienia. Niektóre co prawda nie podporządkowywały się regule i wydłużały sobie cykl ponad miarę i zalecenia, robiły to jednak wyłącznie na własną odpowiedzialność. Miały jednak o co walczyć: dość wspomnieć o długim spisie tak fizycznych, jak i psychicznych problemów związanych z cyklem, które już 20 lat temu zestawili w swym kompendium „Płeć mózgu”Anne Moir i David Jessel:

Czytaj resztę wpisu »