ABC wpływu społecznego

10/07/2008

Świeżutki (bo ledwie sprzed czterech godzin) “Wieczór radia TOK FM”, tradycyjnie poświęcony perswazji i manipulacji. Z Kamilem Dąbrową przypatrujemy się tym razem sztuczkom, za pomocą których sprzedawcy, specjaliści od marketingu i politycy próbują na co dzień kształtować nasze myśli i zachowania. Punktem wyjścia dyskusji jest najgorętszy temat ostatniej doby: przyłapanie przez “Dziennik” posłów Platformy Obywatelskiej na korzystaniu z materiałów podsyłanych przez marketingowców z Kancelarii Premiera.

 


Język i manipulacja w TOK FM

14/06/2008

Czy język wpływa na nasze myślenie i postrzeganie świata? Jak dobierając odpowiednie słowa i używając określonych struktur gramatycznych manipulować tymi, którzy nas słuchają? Jakie językowe środki perswazyjne sprawdzają się najlepiej w tak różniących się od siebie komunikatach, jak kuszący nas niską ceną lub innymi zaletami produktu spot reklamowy czy wystąpienie polityka, który chce nas przekonać, że po wyniesieniu na urzędy spełni nasze najskrytsze marzenia? Kiedyś, gdy jeszcze miałem czas i cierpliwość, napisałem o tym książkę. Teraz o gramatycznych środkach wpływania na bliźnich opowiadam w programie “SłowoTok” (TOK FM) Cezaremu Łasiczce:


Przyszłość reklamy w TV

30/05/2008

W kioskach jest już najnowszy Brief, a w środku m.in. zdjęcia z pierwszego Międzynarodowego Festiwalu Reklamy w Dubaju, frapujący artykuł o sukcesie komercyjnym brzydkich zabawek oraz rozmowa o przyszłości reklamy w telewizji, którą ze mną i Radkiem Jaworskim, PR managerem Panasonica, przeprowadziła Iza Zbonikowska. Poniżej fragmenty:

Brief: Telewizja musi walczyć o widza i o reklamodawcę zarazem. Z Panów punktu widzenia odpowiada na ich potrzeby?
Tomasz Łysakowski: Nie ma czegoś takiego, jak jeden profil telewidza. Najprościej można podzielić ich na dwie grupy. Pierwsza to osoby generalnie starsze, gorzej wykształcone, zwykle z mniejszych miejscowości – choć to oczywiście nie reguła. (…) Mają tendencję do oglądania programów jak leci i nie będą nastawione na selekcję treści. Dzięki nim czasem nawet zegar emitowany w Jedynce miewa większą oglądalność, niż część kanałów tematycznych. Druga kategoria to odbiorcy statystycznie młodsi, lepiej wykształceni, mieszkańcy większych ośrodków. To często widzowie poszukujący, w dodatku z dostępem do internetu. Wiedzą, co chcą oglądać, wybierają. Gdy coś im umknie w telewizji, znajdą to w internecie. Nie są przywiązani do kanału. Jeśli nie dostają tego, czego chcą, przełączają. I tu widzę przepaść. Nie da się skonstruować przekazu, który zaspokoiłby obie grupy widzów. (…)
Radosław Jaworski: To jest trochę bardziej złożone. Grupy docelowe są dziś bardzo wyrafinowane. Oprócz zwykłej segmentacji demograficznej potrzeba też tej pod kątem psychologicznym. Dzięki badaniom w miarę dokładnie wiemy, co nasza grupa docelowa ogląda bądź co chce oglądać. (…)
: Te dwa typy to oczywiście typy idealne. Reklamodawcy mają tu poważny problem. Ci, którzy oglądają wszystko jak leci, będą oglądać również reklamy. Z punktu widzenia marketingu nie zawsze jest to jednak dobra grupa docelowa. Dążeniem reklamodawców jest czasami dotrzeć raczej do aktywnych widzów. Z drugiej natomiast strony mnóstwo jest produktów których używa każdy. (…)

Czytaj resztę wpisu »


Dziewictwo, kaganiec i knebel

17/05/2008

Jak daleko można posunąć się w reklamie? Czy są granice, których nadawcy komunikatów (nie tylko reklamowych) nie powinni przekraczać? W programie Piotra Zworskiego „Twarzą w twarz” spieram się na ten temat z Juliuszem Braunem, byłym przewodniczącym Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji i aktualnym szefem Związku Stowarzyszeń Rada Reklamy. Punktem wyjścia dyskusji jest nieco już przebrzmiała kampania House’a “Strzeż mnie ojcze”.


Mama marzeń i seks oralny

03/03/2008

Z lektury opublikowanego przedwczoraj w “Gazecie Wyborczej” artykułu o zwiększonym niebezpieczeństwie zachorowania na raka wśród amatorów seksu oralnego dowiedziałem się rzeczy wstrząsającej. Otóż profesor Zbigniew Izdebski uzrobił badania, z których wyszło, że seks oralny uprawia w Polsce tylko 15 procent dorosłych. Co robi w tym czasie 85 proc. narodu, nie mnie wnikać, na pocieszenie dedykuję im jednak spot w temacie:


I was Elena

27/02/2008

Emma Thompson pokazuje, jak powinna wyglądać modelowa reklama społeczna.


Pułapki viral marketingu

29/01/2008

Podniecamy się tu często reklamami wirusowymi, zapominając, że mają one także słabości. Jedną z nich jest fakt, że jeśli twórca niedostatecznie powiąże opowiadaną historyjkę z reklamowaną marką, to nawet gdy efekt końcowy podbije internet, i tak pies z kulawą nogą może nie dowiedzieć się, co miało być promowane. Przestrogą dla kreatywnych niech będzie choćby zabawny kawałek o lwie i antylopie, który pod różnymi tytułami (ja odkryłem go jako It happenz only in India) od miesięcy robi furorę na głównych serwisach wideo:

Czytaj resztę wpisu »


Bankowy hardcore

17/01/2008

To się nazywa cenzura: doprowadzić do usunięcia z YouTube’a wszystkiego, co zawiera w nazwie słowa „Bank” i „BPH”, tylko po to, by potencjalny widz trochę więcej czasu stracił na dotarcie do filmiku, który i tak znajdzie w stu innych miejscach w Sieci. W ten sposób najsłynniejszy od niedzieli polski bank walczy z własną reklamą – która zresztą (nie tylko moim skromnym zdaniem) szerzej rozpromowała rzeczoną instytucję, niż wszystkie dotychczasowe kampanie razem wzięte. Czy jest sens walczyć, niech każdy, kto jeszcze jakimś cudem spotu nie widział, oceni samodzielnie:

Czytaj resztę wpisu »


Kidprotect i dzieci

20/12/2007

Kidprotect to fundacja zajmująca się ochroną dzieci przed pedofilami w internecie. By nagłośnić swe cele statutowe, często sięga po takie formy komunikacji, jak spoty reklamowe, nie stroniąc przy tym, łagodnie mówiąc, od kontrowersji:

Czy cele realizuje – oceńcie sami. Tak czy owak, ja po obejrzeniu tego nie pozwoliłbym się zbliżać do swoich dzieci (gdybym je miał) nie tylko aktywistom z kidprotect.pl, ale nawet copywriterom z J. Walter Thompson Polska.


XPR – kant wyborczy?

03/10/2007

Komitet Wyborczy LPR zarejestrował się jako komitet wyborczy jednej partii politycznej: Ligi Polskich Rodzin. Nazwa komitetu nawet nie sugeruje, że istnieje jakaś Liga Prawicy Rzeczypospolitej czy jakieś rozwinięcie skrótu XPR/xPR, nie zawiera też żadnych odniesień do UPR czy PR. Tylko stare, dobre Polskie Rodziny.

Jeden rzut oka na foldery i materiały promocyjne komitetu wskazuje jednak, że – wbrew deklaracjom w nazwie – nie jest to komitet jednej partii, lecz de facto koalicyjny komitet wyborczy. Spójrzmy choćby na baner, który dziś wyświetlał się po wstukaniu adresu www.lpr.pl. Dość interesujące są logotypy trzech partii na dole – a zwłaszcza ich kolejność:

Czytaj resztę wpisu »