Jaką emeryturę dostaniesz, Polaku, za kilka lat, jeśli w porę nie umkniesz do Anglii lub Irlandii? Ano, wszystko wskazuje na to, że nie będzie to cacko z dziurką, jeno figa z makiem.
Głośno było jakiś czas temu o wypowiedziach naszego prezydenta, który prostodusznie przyznał w Londynie, że za chlebem z Polski wyjeżdżają m.in. ludzie bezradni (którym IV Rzeczpospolita musi potem pomagać) i kombinatorzy (którzy na obczyźnie świetnie zarabiają, a nad Wisłą wyłudzają świadczenia jako bezrobotni), z czego potem angielscy dziennikarze zrobili ubolewanie nad nieudolnością i cwaniactwem Polaków. Nowy sens był głupi i krzywdzący (nic dziwnego, że niektórzy emigranci do dziś protestują; szkoda jednak, że przeciw Kaczyńskiemu, a nie dziennikarzom “Financial Times” lub “Daily Mail”), zwłaszcza że ponad połowa młodych, wykształconych obywateli w Polsce rozważa emigrację lub już się na nią zdecydowała. Jak się wydaje, coraz bliżej nam do dnia, w którym w kraju rządzonym przez Bliźniaków pozostanie tylko garstka dziwaków. Dodajmy: dziwaków w dłuższej perspektywie biednych jak myszy kościelne – bo bez widoku na jakiekolwiek sensowne pieniądze na starość.
Według ekspertów najdalej za 9 lat Zakład Ubezpieczeń Społecznych (instytucja, która dbać ma o przyszłość uczciwych i wydajnych pracusiów, którzy w Ojczyźnie zostają) będzie li już tylko niemiłym wspomnieniem, podobnie jak i środki, które dziś doń wpłacamy licząc na przyszłe emerytury. W niewiele lepszej sytuacji znajdą się OFE, piramidki finansowe, na których usługi z przyczyn demograficznych pewnego dnia po prostu zabraknie w Polsce amatorów. Oto jak przyszłość polskiego systemu ubezpieczeń społecznych widzi człowiek chyba najlepiej w temacie poinformowany, szef Rady Nadzorczej ZUS-u Robert Gwiazdowski:
Drodzy Ubezpieczeni! (…) Politykom udało się wam wmówić, że jesteście “ubezpieczeni”, płacicie “składki” i w ten sposób “oszczędzacie” na własne emerytury. Tymczasem Wasze pieniążki, które co miesiąc pod przymusem i groźbą kary pozbawienia wolności są Wam pobierane pod mylącą nazwą “składki ubezpieczeniowej” są po prostu ordynarnym podatkiem celowym, przeznaczanym prawie w całości nie na Wasze przyszłe emerytury, tylko na wypłatę świadczeń dla aktualnie je otrzymujących emerytów i rencistów. W związku z tym w ZUS-ie nie ma w ogóle żadnych pieniędzy. Nie ma ich też w OFE. (…) 60% środków, które ZUS przekazuje do OFE, lokują one w “bezpiecznych” i “dobrze oprocentowanych” obligacjach skarbowych. A Skarb Państwa przekazuje je z powrotem do ZUS, żeby starczyło na dzisiejsze wypłaty. A i tak nie starcza, więc ZUS zaciąga kredyt komercyjny w bankach!!! A skąd będą pieniądze, na spłatę tych kredytów i na wykup obligacji??? Wy je zapłacicie moi drodzy ubezpieczeni i Wasze dziatki (o ile oczywiście zdecydujecie się je spłodzić) w postaci wyższych podatków w przyszłości. Bo skąd Skarb Państwa weźmie pieniądze na wykup tych “dobrze oprocentowanych” obligacji i na kolejną dotację do ZUS na spłatę zaciągniętych kredytów? Od “ubezpieczonych” podatników je weźmie. Zapłacicie więc odsetki od swoich własnych pieniędzy, które dziś są Wam odbierane na “ubezpieczenie”.
System państwowych ubezpieczeń emerytalnych to (…) “łańcuszek świętego Antoniego”. Płacimy dziś na emerytury naszych dziadków i rodziców w nadziei, że nasze dzieci i wnuki będą płaciły na nasze. Problem tylko w tym, że dzieci robimy coraz mniej – no bo przecież na swoje emerytury właśnie “oszczędzamy” w ZUS i w OFE. Więc po co nam dzieci? Nie mamy zresztą za dużo pieniędzy na ich utrzymanie, bo przecież połowę wynagrodzenia zabiera nam ZUS!!! A te, które w przypływie nierozwagi spłodziliśmy, posłuchały, zdaje się, rady Pana Prezydenta i “spieprzają” do Londynu.
Teraz już, moje drogie dziatki, dziadki i dziady, wiecie, dlaczego Pana Prezydenta słuchać trzeba. Pa, pa, pa.