18/07/2009
Nie lubię pisać nekrologów: życie z definicji jest krótkie, ludzie umierają (na ogół śmiercią tak banalną, jak ta konstatacja) i rwanie sobie z tego powodu włosów z głowy niczego nie zmieni. Jeśli zmarły był mi w jakikolwiek sposób bliski, samo pisanie o tym, że go nie ma, boli. Jeśli nie był – szkoda czasu i baterii w laptopie, zwłaszcza że każda minuta życia spędzona w Sieci przynosi tysiące tematów na notkę blogową ciekawszych i przyjemniejszych od śmierci. No, chyba że sama śmierć była ciekawa lub przyjemna…
Niemniej dla profesora Kołakowskiego czuję się w obowiązku zrobić wyjątek. Nie, nie ze względu na jego dokonania naukowe (czy raczej paranaukowe: z czasów, gdy dane miałem zaszczyt studiować filozofię, pozostało mi przeświadczenie, że – jeśli nie liczyć Poppera i garstki pogrobowców pozytywizmu – z nauką ostatni przedstawiciele tej dziedziny rozeszli się najpóźniej w początkach poprzedniego wieku), lecz literackie. Jako filozof pisał Kołakowski rzeczy i trafne, i niedorzeczne; i ciekawe, i nudne; i mądre, i głupie (wszystko to zresztą raczej dobrze o nim świadczy, zważywszy, że gros produkcji „naukowej” większości współczesnych filozofów sprowadza się do bredzenia, nudzenia bądź bredzenia i nudzenia jednocześnie) – za to jako literat tworzył dzieła perfekcyjne w każdym calu. Dość wspomnieć „Klucz niebieski”, „Trzy bajki o identyczności” i „Rozmowy z diabłem”.
Czytaj resztę wpisu »
6 komentarzy |
Filozofia, Literatura |
Bezpośredni odnośnik
Opublikował/a TŁ
24/10/2007
W “Tygodniku Powszechnym” wstrząsający artykuł o tym, ile się trzeba w Polsce nachodzić, chcąc dokonać oficjalnej apostazji (okropne słowo, brzmi jak połączenia aborcji z eutanazją) z Kościoła katolickiego. I to nie samemu, ale z dwoma świadkami – jedną osobę ksiądz może po prostu odesłać z kwitkiem. Co więcej, w większości przypadków nie wystarczy proste oświadczenie woli, że nie chce się napędzać kościelnych statystyk – trzeba mozolnie wytłumaczyć duchownemu, kiedy i w jakich okolicznościach straciliśmy wiarę (domyślnie przyjmuje się, że wszyscy Polacy wierzą w Boga) i wysłuchać wiązanki napomnień, której długość zależy od stopnia determinacji duszpasterza.
Czytaj resztę wpisu »
45 komentarzy |
Filozofia, Nauka, Religia |
Bezpośredni odnośnik
Opublikował/a TŁ
25/05/2007
Fani twórczości Richarda Dawkinsa (do których z przyjemnością się zaliczam) mają powód do świętowania: nakładem Wydawnictwa CiS trafiło dziś do księgarń polskie tłumaczenie kultowego “The God Delusion”. I choć tytuł “Bóg urojony” nie wydaje się zbyt trafiony (jak zauważył DarkWater w dyskusji na forum ateista.pl: Lepsze byłoby “Urojenie Boga” [...] “Bóg urojony” może sugerować, że może być jeszcze jakiś Bóg “nie urojony” [...]. Stawiam sto do jednego, że pojawi się artykuł, że Dawkins obala istnienie swojej wizji Boga, a “prawdziwi” katolicy wierzą w innego, tego nie urojonego), zawartość książki usatysfakcjonuje każdego wroga przesądów, zabobonów i teologicznego bełkotu. Poniżej cztery akapity z teasera, który wisi na Onecie:
Bóg Starego Testamentu to chyba jeden z najmniej sympatycznych bohaterów literackich: zawistny (i dumny z tego), małostkowy i niesprawiedliwy typ, z manią na punkcie kontrolowania innych i niezdolny do wybaczania, mściwy i żądny krwi zwolennik czystek etnicznych, mizogin, homofob i rasista, dzieciobójca o skłonnościach ludobójczych (i morderca własnych dzieci przy okazji), nieznośny megaloman, kapryśny i złośliwy tyran. Ci z nas, którzy od najwcześniejszego dzieciństwa się z nim stykają, nie dostrzegają tego horroru. [...] Syn Winstona Churchilla, Randolph, jakoś zdołał przetrwać bez znajomości Pisma aż do czasów wojny, a dokładnie do chwili, gdy Evelyn Vough i jego brat [...] nie namówili go na szczególny zakład – na pewno nie zdoła przeczytać całej Biblii przez jedną noc! „Rezultat, niestety, nie był taki, jak oczekiwaliśmy. Randolph nigdy wcześniej nie czytał ani kawałka Biblii i teraz lektura podekscytowała go niepomiernie. Co chwila odczytywał nam na głos jakiś fragment z komentarzem ‘Idę o zakład, że nie wiedzieliście, że to z Biblii’ albo z rechotem przekładał kolejną kartkę, mamrocząc pod nosem ‘O Boże, ależ z tego Boga kawał sukinsyna’”. [...]
Czytaj resztę wpisu »
122 komentarzy |
Filozofia, Fundamentalizm, Religia, Socjobiologia, Społeczeństwo |
Bezpośredni odnośnik
Opublikował/a TŁ
01/05/2007
Króciutka dyskusja, która wywiązała się po wpisie o implantach w mózgu, przypomniała mi o ośmiu pytaniach, które znalazłem dawno temu na stronach 160 i 161 biblii kognitywistów “Jak działa umysł”. 10 lat temu, gdy Steven Pinker (w połowie na zdjęciu) stawiał je i zestawiał, w znacznej części były to abstrakcyjne dywagacje. Dziś, w czasach coraz szybszych procesorów i coraz inteligentniejszych wirusów, coraz lepszej znajomości podstaw funkcjonowania mózgu i pierwszych eksperymentów z ładowaniem pod czaszkę układów scalonych, wydaje się, że jesteśmy już naprawdę blisko odpowiedzi…
1. Gdybyśmy kiedyś potrafili skopiować przetwarzanie informacji przebiegające w korze mózgowej tworząc doskonale naśladujący ludzki umysł program komputerowy, czy pracujący w tym programie komputer byłby świadomy?
2. Gdybyśmy, posługując się tym programem, nauczyli dużą liczbę ludzi, powiedzmy populację Chin, zapamiętywania danych i przetwarzania ich według ściśle określonych algorytmów, co by się stało, gdyby ci ludzie zaczęli się komunikować w nauczony właśnie sposób? Czy powstałaby gigantyczna świadomość, krążąca nad Państwem Środka, inna niż świadomość każdej z miliarda jednostek? Jeśli program miałby wyrażać stan umysłu istoty odczuwającej dojmujący ból, to czy istniałby jakiś byt, który rzeczywiście by cierpiał, nawet gdyby w tym czasie każdy biorący udział w przedsięwzięciu obywatel Chin był radosny i pogodny?
3. Załóżmy, że kora wzrokowa z tyłu twojego mózgu została chirurgicznie odcięta od reszty, ale pozostaje żywa w czaszce, wciąż otrzymując i przetwarzając dane napływające z oczu. Według zewnętrznego obserwatora jesteś ślepy: twoja świadomość (czy też: świadomość reszty twego mózgu) nie ma dostępu do żadnych wrażeń wzrokowych. Czy jednak nie istnieje jakaś niema, ale w pełni przytomna świadomość wizualna, zablokowana z tyłu twojej głowy? A co by się stało, gdybyśmy tę część mózgu wyjęli i trzymali żywą w słoiku w laboratorium?
Czytaj resztę wpisu »
14 komentarzy |
Filozofia, Nauka, Psychologia |
Bezpośredni odnośnik
Opublikował/a TŁ
29/04/2007
Po niemal roku kręcenia profesor Zygmunt Bauman (już wcześniej znany z działalności w Korpusie Bezpieczeństwa Wewnętrznego) potwierdził w wywiadzie dla “Guardiana” zarzucany mu przez IPN fakt współpracy z Informacją Wojskową (streszczenie wywiadu po polsku). Dla niezorientowanych w historii najnowszej: utworzony w 1945 Korpus był (i nie jest to tylko zdanie “Gazety Wyborczej”) zbrojnym ramieniem NKWD w Polsce, zajmującym się przede wszystkim wyłapywaniem i mordowaniem akowców. Z kolei Informację Wojskową stworzono w 1944 roku jako polityczne narzędzie kontroli żołnierzy i oficerów (przede wszystkim Armii Ludowej, ale również KBW). Jej funkcjonariusze, wraz z braćmi z cywila, czyli z Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, robili, co mogli, by Polacy jak najszybciej zaczęli wspominać z nostalgią SS i gestapo. Gdyby Stalin pożył trochę dłużej, pewnie by im się udało.
Sprawa aktywności Baumana w stalinowskich organach represji nie jest żadnym novum, sam pisałem o niej w sierpniu zeszłego roku przy okazji analizy pewnego wywiadu, jakiego „wielki” filozof udzielił Wyborczej. Ujawnienie nieznanych wcześniej fragmentów biografii było zresztą głównym powodem, dla którego Uniwersytet Warszawski w grudniu 2006 odmówił twórcy pojęcia globalizacji odnowienia doktoratu. Rzecz bez precedensu, zważywszy na rangę uczonego, niemniej w głównych mediach przeszła bez echa.
Czytaj resztę wpisu »
50 komentarzy |
Filozofia, Historia, Lustracja |
Bezpośredni odnośnik
Opublikował/a TŁ
13/04/2007
U Lisa tekst o przeszczepach. Punktem wyjścia osobliwa teza, którą wygłosił ostatnio niejaki Bogusław Wolniewicz. Pan ów, na co dzień zajmujący się promowaniem myśli pewnego nieszczęśliwego dwudziestowiecznego homoseksualisty nazwiskiem Wittgenstein (w I połowie poprzedniego stulecia nie znano słowa gay, więc homoseksualiści byli nieszczęśliwi z definicji – niemniej Ludwig Wittgenstein nawet na tym tle uchodził za wyjątkowego kwękacza) oraz brylowaniem w Telewizji TRWAM i Radiu Maryja (co zresztą dość gładko
godzi z deklarowanym ateizmem), ogłosił właśnie światu, że przeszczepianie narządów to zwyczajne ludożerstwo.
Poglądy kolejnego politycznego freaka byłyby tylko taką sobie ciekawostką, gdyby nie dość smutny trend, którego skutki zaczynamy już odczuwać: gwałtownie rośnie w Polsce liczba osób, które nie zgadzają się na pobranie po śmierci ich narządów do transplantacji. W efekcie już teraz wydłużają się kolejki oczekujących na serce, nerkę czy nawet krew (Polska od lat cierpi na deficyt krwiodawców).
Choćbym nie wiem jak próbował, nie potrafię zrozumieć ludzi gadających, jak Wolniewicz, o bezczeszczeniu zwłok, a jednocześnie godzących się na to, by ich bliźni niepotrzebnie umierali. Nie potrafię zrozumieć takiego przywiązania do własnych kiszek, że człowiek woli, by zaraz po jego zgonie zgniły, byle tylko razem z jego mózgiem. Nie potrafię zrozumieć bezmyślnego egoizmu, nachalnego mówienia sobie: „Może i ja umrę, ale i ktoś jeszcze umrze dlatego, że mu nie dam swojego serca”. Mimo tego niezrozumienia, chyba wiem, jak dość łatwo można by się z problemem rozprawić.
Czytaj resztę wpisu »
42 komentarzy |
Filozofia, Fundamentalizm, Psychologia, Społeczeństwo |
Bezpośredni odnośnik
Opublikował/a TŁ
13/11/2006
Prekursor marksizmu, postmodernizmu i reszty współczesnego dyskursu humanistycznego Georg Wilhelm Friedrich Hegel, gdy mu powiedziano, że fakty zaprzeczają temu, co w swych filozoficznych dziełach wypisuje, odrzekł podobno: Tym gorzej dla faktów. Słowa myśliciela okazały się uniwersalną inspiracją: służyły jako motto Leninowi i komunistom, Wellsowi, Sartre’owi i innym sterowanym z Moskwy pożytecznym idiotom, a nawet wyruszającym na Saddama neokonserwatystom Busha juniora. Nic dziwnego, że i Platforma Obywatelska postanowiła oprzeć na nich swój powyborczy PR.
Zaczęło się od tego, iż sąd uznał, że platformowi reklamiarze ludzi oszukiwali w spocie „Oszukali”. Nie pierwszy raz PO minęła się z prawdą – już kilka tygodni temu starannie wysmażony raport o mediach okazał się takim stekiem bzdur, że trzeba było mydlić ludziom oczy zapewnianiem, że niegotowy wyciekł. Wtedy jednak Rokita uszy tulił i przyznawał, że w raporcie pełno rzeczy niestosownych. Teraz Tusk idzie w zaparte:
Szef Platformy Obywatelskiej Donald Tusk przeprosił wyborców na antenie Radia Zet za „pewną nieścisłość” w spocie wyborczym Platformy pt. “Lodówka – oszukali”. Jednak jego zdaniem, „co do zasady, ten spot mówi dość ponurą prawdę.”
Stwierdzenie w jednym ciągu wypowiedzi, że ktoś skłamał, ale „co do zasady” powiedział prawdę, to konstrukcja logiczna przechodząca moje zdolności pojmowania. Lecz cóż, do pana Donalda intelektualnie prawdopodobnie równie daleko mi, jak do Hegla, tedy niezdolność zrozumienia tego bez wątpienia niezwykle głebokiego spostrzeżenia wcale mnie nie załamuje, jeno napełnia jeszcze większym uznaniem dla Geniusza Kaszub.
Zwłaszcza, że możliwości intelektualne szefa PO na tym wcale się nie kończą. Przy okazji Tusk zaznaczył, że uzasadnienie sądu „jest jednoznaczne, w tym sensie, że sąd uznał, że Gazeta Wyborcza oraz inne źródła, które podajemy w tym spocie nie są wystarczająco pewne i wiarygodne, żeby tak precyzyjne procenty podawać”. Aż drżę na myśl, jakie zdolności do autosugestii muszą drzemać w człowieku, który zdołał przekonać samego siebie, że Wyborcza w kwestii PiS-u jest źródłem pewnym i wiarygodnym… Hegel może się schować.

Myśliciel dnia
39 komentarzy |
Filozofia, Polityka, Public Relations, Reklama |
Bezpośredni odnośnik
Opublikował/a TŁ
01/10/2006
W przedwczorajszym “The Timesie” (dotarłem po zajawce z “Rzeczpospolitej”) znaleźć można mocny kawałek poświęcony pewnemu francuskiemu filozofowi o niespotykanej wśród galijskich intelektualistów skłonności do pisania prawdy. Myśliciel ów, Robert Redeker ośmielił się napisać artykuł, w którym nazwał Koran księgą pełną przemocy oraz stwierdził, iż islam pochwala przemoc i nienawiść.
Artykuł rozsławił imię Redekera, dzięki czemu otrzymuje on teraz mnóstwo korespondencji. Dotknięci wyznawcy religii pokoju grożą, że bluźniercę w najlepszym razie poćwiartują. Nie należą do rzadkości listy z narysowaną mapą do domu wolnomysliciela i dopiskiem: Świni, która tu mieszka, obetniemy głowę. Filozof dostaje również niezwykle ciekawe e-maile. W jednym z nich można wyczytać: Na tej ziemi już nigdy nie będziesz bezpieczny. Miliard trzysta milionów muzułmanów czeka tylko, by cię zabić.
Nie mam żadnych dodatkowych komentarzy ponad to, co już pisałem przy okazji gromów, które spadły na Benedykta XVI. Poza jedną zupełnie marginalną uwagą: Prawdomówność musi być cechą niezwykle niekorzystną z punktu widzenia przetrwania jednostki i jej genów, skoro nad ludźmi, którzy mają ku niej inklinacje, Darwin czuwa nawet we Francji.
22 komentarzy |
Filozofia, Fundamentalizm, Islamizm, Media, Religia, Społeczeństwo |
Bezpośredni odnośnik
Opublikował/a TŁ
16/09/2006
Mała reklama, ale słusznej sprawy. Od wczoraj trwa w Warszawie Festiwal Nauki. Jakby ktoś nie wiedział, jest to największa w Polsce impreza, na której naukowcy tłumaczą zwykłym zjadaczom chleba, jak się ten chleb piecze, trawi i co w trakcie trawienia w żołądku powstaje. Poza tym opowiadają o innych dramatach (których zatrzęsienie rozgrywa się w każdej sekundzie w nas i wokół nas) ku uciesze gawiedzi (która radośnie we wszystko wierzy, jako że dziwności płyną z ust tych, co naprawdę wiedzą, jak jest). I tak przez cały tydzień, do następnej niedzieli. Część świetnych wykładów już co prawda miała miejsce, niemniej zostało jeszcze kilka wartych wysłuchania.
Poniżej te, które z czystym sumieniem polecam i które bym bez wyjątku obejrzał i wysłuchał, gdyby doba miała ze sto godzin. Lokalizację i omówienia poszczególnych wykładów znajdziecie na stronie z programem. Te wytłuszczone po prostu muszę zobaczyć – zważywszy, że niektóre częściowo się pokrywają, ciekaw jestem, jak sobie poradzę.
Czytaj resztę wpisu »
17 komentarzy |
Ewolucja, Filozofia, Gospodarka, Historia, Nauka, Prawo, Psychologia, Socjobiologia, Technika |
Bezpośredni odnośnik
Opublikował/a TŁ