Jak już kiedyś stwierdziłem, nienawidzę pisać nekrologów. Co innego zresztą wypocić coś o filozofie, który – jak to filozof – w życiu napisał dawno temu garstkę sensownych rzeczy (a wcześniej i później znacznie więcej bzdur), a co innego – podsumować dorobek jednego z najwybitniejszych współczesnych publicystów, człowieka, którego artykuły i felietony więcej dają wglądu w dzisiejsze życie publiczne w Polsce niż wszystkie opasłe podręczniki politologii razem wzięte. Poprzestanę zatem na zacytowaniu równie trafnego, co pięknego zdania z komentarza do ostatniego, pośmiertnego wpisu na rzepowym blogu Rybińskiego:
Miał wszelkie dane ku temu, by być przewodnikiem stada, problem w tym, że stado podążało (i podąża nadal) nie za nim, ale za jakimiś baranami…
23/10/2009 o 9:54 |
może i był wybitnym publicystą, ale (a zresztą podobno nie pisze się źle o zmarłych).
23/10/2009 o 12:24 |
Ja nie wnikam, jakie miał poglądy polityczne. Nawet gdybym się z nimi nie zgadzał (co zdarzało się czasami), wystarczyłoby mi, że bez tego gościa nie byłoby prawdopodobnie serialu “Alternatywy 4″…