Tomasz Łysakowski

17/05/2008

Dziewictwo, kaganiec i knebel

Zaszufladkowany do: Media, Reklama, Religia, Rozrywka, Społeczeństwo — Tomek Lysakowski @ 18:39

Jak daleko można posunąć się w reklamie? Czy są granice, których nadawcy komunikatów (nie tylko reklamowych) nie powinni przekraczać? W programie Piotra Zworskiego „Twarzą w twarz” spieram się na ten temat z Juliuszem Braunem, byłym przewodniczącym Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji i aktualnym szefem Związku Stowarzyszeń Rada Reklamy. Punktem wyjścia dyskusji jest nieco już przebrzmiała kampania House’a “Strzeż mnie ojcze”.

Komentarzy: 7 »

  1. Niewiele mam do dodania oprócz tego że wątpię żeby poszło w tej branży na lepsze. Pamiętając przecież o zasadach Murphy’ego i zasadzie Greshama “Gorszy pieniądz wypiera lepszy”…
    ___
    Coś kiepsko z komentarzami. Musisz walnąć jakąś szokującą reklamę żeby pozyskać czytelników :)
    Tylko nie na stronach pornograficznych bo małolatów zwerbujesz :)

    Comment przez Faguss — 18/05/2008 @ 16:16

  2. Faguss, zastanawiam się nad odpowiednią reklamą, póki jednak nie skończy sie rok akademicki, nie chcę na tym polu czynić nadmiernych inwestycji – bo i nie jestem pewien, czy na pisanie notek czas w ciągu następnych kilku tygodni będzie…

    Comment przez Tomek Łysakowski — 19/05/2008 @ 22:20

  3. >odpowiednią reklamą
    Zgłoś się do współczesnych artystów. Oni już coś na pewno szokującego wymyślą.

    I jeszcze zgadaj się z feministkami. Ty wrzucasz szowinistyczny temat a one robią szum (czyli komentarze).

    Wpisy muszą traktować głównie o seksie – będziesz miał tysiące wejść dziennie.
    ___
    Ale ten świat jakiś taki prosty w dzisiejszych czasach :D

    Comment przez Faguss — 20/05/2008 @ 14:32

  4. Faguss, wiem to wszystko. Zresztą, swego czasu miałem tu tysiące wejść dziennie. Problem w tym, że żeby utrzymać taką publikę, trzeba systematycznie pisać – a na to nie ma teraz tyle czasu, ile było np. 2 lata temu.
    Skupiam się zatem na hardkorze, gdzie same rysunki i filmiki wystarczą do utrzymania się w okolicach tysiączka… ;)

    Comment przez Tomek Łysakowski — 20/05/2008 @ 21:47

  5. A o samej reklamie house’a. Podejrzewam że jakby sam Pan Bóg zszedł na ziemię i przelał swój wizerunek na billboard to by polacy też byli urażeni.

    Comment przez Faguss — 23/05/2008 @ 10:39

  6. [...] prześmiewczym artykule w Suddeutsche Zeitung na temat problemów firmy). Porównując ten odzew z niedawną reakcją Polaków na o niebo subtelniejszą kampanię House’a “Strzeż mnie, Ojcze”, nie sposób [...]

    Pingback przez Apostołka zdrowia « Hardcore dla myślących — 19/06/2008 @ 16:34

  7. [...] jeden a prosty: kontrowersyjne “Strzeż mnie ojcze” nieźle się sprzedało. Tylko jakoś nie do końca jestem pewien, [...]

    Pingback przez Jezus, czyli dżinsy « Hardcore dla myślących — 01/08/2008 @ 21:41


Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. Adres TrackBack

Dodaj komentarz

Blog na WordPress.com.