Flaga na prąciu i inne takie
Koniec słodkiego lenistwa, wracam do pisania i podcastowania. Na początek (tudzież w ramach nagrody dla tych, co czekali) trzy “zostawwiadomości”…
Pierwsza o sztuce współczesnej, naszym polskim wstydzie i o tym, do czego twórca jest się w stanie posunąć, by zdobyć poklask i uwagę. W studiu, oprócz mnie i Bartka Panka, wygadana krytyczka Ewa Tatar i nieco mniej wygadany artysta Roman Dziadkiewicz. Dyskusja ostra i mocna (w trakcie kilka razy ocierałem się o śmierć ze śmiechu); polecam zwłaszcza fragmenty o malowaniu sobie publicznie penisa na biało-czerwono w celu zilustrowania… faktu, że się człowiek wstydzi (ech, ci artyści):
Druga rozmowa ze studentami na temat poboru, bardziej poważna, więc polecam tylko hardkorowym fanom:
Trzecia dyskusja, na temat singli we współczesnym świecie, dziś w Radiu BIS między 23 a 1. Znów zapewne uda się powiedzieć coś śmiesznego, zwłaszcza że z singlowaniem pożegnałem się ponad 7 wiosen temu. Zapraszam do słuchania i komentowania - tu i na stronie Biski.

poniedziałek, 5 maj 2008 @ 19:17
“Wszyscy mamy problem, pan też ma problem” - artysta jak psychoanalityk
Ta sztuka współczesna to jakieś sado-maso.
“Czy czujecie jakieś obwarowanie że wielu rzeczy nie da się powiedzieć wprost?” - to jakaś ironia prowadzącego. Ci goście właśnie nie mówią wprost
poniedziałek, 5 maj 2008 @ 19:23
Faguss, żałuj, że nie widziałeś tekstów, które do nas wtedy spływały na czacie. Pytanie o wzwód pomalowanego na biało-czerwono przyrodzenia było jeszcze dość lajtowe
poniedziałek, 5 maj 2008 @ 21:15
[...] się właśnie ze wstydu (o ile tylko jakimś cudem otrzymali od Bozi choćby ociupinkę tego dość rzadkiego dobra). Niemniej fakty mówią same za siebie: wiceurban Gadzinowski będzie współrządził [...]
poniedziałek, 5 maj 2008 @ 22:04
Jeszcze inne fragmenty były dość zabawne np.:
“Niech pan dalej nie ciągnie tego wątku bo wyartykuował pan o co chodzi” - i nie będziemy mieli o czym rozmawiać
___
Jak zobaczę nagiego współczesnego artystę to mam podziwiać czy szkalować ?
___
Swoją drogą przeczytałem jakiś czas (z wątpliwego źródła) temu że działanie przeciw swojemu wstydowi (nazwijmy to wstydem biologicznym, czyli niepokazywanie narządów rodnych) biologicznemu może mieć “jakieś tam” psychiczne konsekwencje.