Fani twórczości Richarda Dawkinsa (do których z przyjemnością się zaliczam) mają powód do świętowania: nakładem Wydawnictwa CiS trafiło dziś do księgarń polskie tłumaczenie kultowego “The God Delusion”. I choć tytuł “Bóg urojony” nie wydaje się zbyt trafiony (jak zauważył DarkWater w dyskusji na forum ateista.pl: Lepsze byłoby “Urojenie Boga” [...] “Bóg urojony” może sugerować, że może być jeszcze jakiś Bóg “nie urojony” [...]. Stawiam sto do jednego, że pojawi się artykuł, że Dawkins obala istnienie swojej wizji Boga, a “prawdziwi” katolicy wierzą w innego, tego nie urojonego), zawartość książki usatysfakcjonuje każdego wroga przesądów, zabobonów i teologicznego bełkotu. Poniżej cztery akapity z teasera, który wisi na Onecie:
Bóg Starego Testamentu to chyba jeden z najmniej sympatycznych bohaterów literackich: zawistny (i dumny z tego), małostkowy i niesprawiedliwy typ, z manią na punkcie kontrolowania innych i niezdolny do wybaczania, mściwy i żądny krwi zwolennik czystek etnicznych, mizogin, homofob i rasista, dzieciobójca o skłonnościach ludobójczych (i morderca własnych dzieci przy okazji), nieznośny megaloman, kapryśny i złośliwy tyran. Ci z nas, którzy od najwcześniejszego dzieciństwa się z nim stykają, nie dostrzegają tego horroru. [...] Syn Winstona Churchilla, Randolph, jakoś zdołał przetrwać bez znajomości Pisma aż do czasów wojny, a dokładnie do chwili, gdy Evelyn Vough i jego brat [...] nie namówili go na szczególny zakład – na pewno nie zdoła przeczytać całej Biblii przez jedną noc! „Rezultat, niestety, nie był taki, jak oczekiwaliśmy. Randolph nigdy wcześniej nie czytał ani kawałka Biblii i teraz lektura podekscytowała go niepomiernie. Co chwila odczytywał nam na głos jakiś fragment z komentarzem ‘Idę o zakład, że nie wiedzieliście, że to z Biblii’ albo z rechotem przekładał kolejną kartkę, mamrocząc pod nosem ‘O Boże, ależ z tego Boga kawał sukinsyna’”. [...]
Historycy religii uznają, że istnieje uniwersalny wzorzec rozwoju od plemiennego animizmu, poprzez politeizm (jaki wyznawali Grecy, Rzymianie czy wikingowie) po monoteizm – judaizm i jego pochodne, chrześcijaństwo i islam. Nie jest jasne, dlaczegóż to przejście od poli- do monoteizmu miałoby być przejawem oczywistego postępu. Tak się jednak powszechnie przyjmuje – hipoteza ta skłoniła Ibn Warraqa, autora książki Why I Am Not a Muslim [Dlaczego nie jestem muzułmaninem], do stwierdzenia, że, jeżeli tak, to monoteizm skazany jest na redukcję kolejnego boga i tym samym stanie się ateizmem. [...]
W tym miejscu nie mogę pominąć jeszcze jednej kwestii. Otóż chciałbym zwrócić uwagę czytelników na tę wyniosłą i arogancką pewność siebie, z jaką formułowane są najróżniejsze religijne sądy, na ich olbrzymią szczegółowość i to w sprawach, w których nie ma – i być nie może – żadnych dowodów. Może to właśnie dlatego, iż opinie teologiczne są absolutnie niedowodliwe, wszelkie, najdrobniejsze nawet różnice opinii prowadzą do wybuchów tak wielkiej wrogości, zwłaszcza zaś tyczy to – o czym świadczą chociażby losy herezji ariańskiej – odmienności sądów o naturze Trójcy Świętej. Jefferson drwił sobie z doktryny, jak to określił, „trzech Bogów”, przy okazji krytyki kalwinizmu. Tymczasem jeszcze dalej w tym nawracającym flircie z politeizmem poszedł Kościół rzymskokatolicki, tu mamy już wręcz inflację boskości. Do Trójcy dołącza bowiem Maria, „Królowa Niebieska”, bogini w każdym aspekcie poza samym mianem, która, choćby jako adresatka modlitw, niewiele ustępuje samemu Panu Bogu. Panteon powiększa też cała ogromna rzesza świętych, których moc wstawiennicza czyni niemal półbogami, jako że zdaniem wiernych (i samego Kościoła) warto się zwracać do nich o pomoc w ramach przypisanych im specjalizacji. W witrynie „Catholic Community Forum” potrzebujący mogą znaleźć listę 5120 świętych i przyporządkowane im domeny. Listę otwiera święty Afron, patron strażników więziennych, zamyka zaś święta Zyta, której specjalnością są panny służące. [...]
Papież Jan Paweł II stworzył więcej świętych niż wszyscy jego poprzednicy przez ostatnie siedem stuleci razem, szczególną sympatię żywił zaś do Dziewicy Maryi. Jego politeistyczne ciągotki ujawniły się w dramatycznych okolicznościach. W roku 1981 w Rzymie dokonano zamachu na papieża, a swoje ocalenie Jan Paweł II przypisał wstawiennictwu Matki Boskiej Fatimskiej. „Jedna ręka trzymała pistolet, a inna prowadziła kulę” – powiedział później. Ktoś mógłby, co prawda, spytać, dlaczego nie poprowadziła jej tak, by pocisk w ogóle chybił. Ktoś inny mógłby napomknąć, że zespół chirurgów, którzy przez sześć godzin operowali papieża, też zasługuje na pewną wdzięczność – choć zapewne matczyna dłoń kierowała również ich skalpelami. Ale najważniejsze w tym wszystkim jest, że zdaniem papieża to nie po prostu Matka Boska „prowadziła kulę”. To konkretnie Matka Boska Fatimska! A co robiły w tym czasie Najświętsza Panienka z Lourdes, Nasza Pani z Gwadelupy, Matka Boża z Medżugorie, Matka Boska z Akita, Matka Boża z Zeitoun, Dziewica z Garabandal, Matka Boża z Knock – czy w tym czasie miały inne sprawy na głowie?
Czy trzeba jeszcze polecać resztę?
Bóg Starego Testamentu to chyba jeden z najmniej sympatycznych bohaterów literackich: zawistny (i dumny z tego), małostkowy i niesprawiedliwy typ, z manią na punkcie kontrolowania innych i niezdolny do wybaczania, mściwy i żądny krwi zwolennik czystek etnicznych, mizogin, homofob i rasista, dzieciobójca o skłonnościach ludobójczych (i morderca własnych dzieci przy okazji), nieznośny megaloman, kapryśny i złośliwy tyran. Ci z nas, którzy od najwcześniejszego dzieciństwa się z nim stykają, nie dostrzegają tego horroru. [...] Syn Winstona Churchilla, Randolph, jakoś zdołał przetrwać bez znajomości Pisma aż do czasów wojny, a dokładnie do chwili, gdy Evelyn Vough i jego brat [...] nie namówili go na szczególny zakład – na pewno nie zdoła przeczytać całej Biblii przez jedną noc! „Rezultat, niestety, nie był taki, jak oczekiwaliśmy. Randolph nigdy wcześniej nie czytał ani kawałka Biblii i teraz lektura podekscytowała go niepomiernie. Co chwila odczytywał nam na głos jakiś fragment z komentarzem ‘Idę o zakład, że nie wiedzieliście, że to z Biblii’ albo z rechotem przekładał kolejną kartkę, mamrocząc pod nosem ‘O Boże, ależ z tego Boga kawał sukinsyna’”. [...]
W tym miejscu nie mogę pominąć jeszcze jednej kwestii. Otóż chciałbym zwrócić uwagę czytelników na tę wyniosłą i arogancką pewność siebie, z jaką formułowane są najróżniejsze religijne sądy, na ich olbrzymią szczegółowość i to w sprawach, w których nie ma – i być nie może – żadnych dowodów. Może to właśnie dlatego, iż opinie teologiczne są absolutnie niedowodliwe, wszelkie, najdrobniejsze nawet różnice opinii prowadzą do wybuchów tak wielkiej wrogości, zwłaszcza zaś tyczy to – o czym świadczą chociażby losy herezji ariańskiej – odmienności sądów o naturze Trójcy Świętej. Jefferson drwił sobie z doktryny, jak to określił, „trzech Bogów”, przy okazji krytyki kalwinizmu. Tymczasem jeszcze dalej w tym nawracającym flircie z politeizmem poszedł Kościół rzymskokatolicki, tu mamy już wręcz inflację boskości. Do Trójcy dołącza bowiem Maria, „Królowa Niebieska”, bogini w każdym aspekcie poza samym mianem, która, choćby jako adresatka modlitw, niewiele ustępuje samemu Panu Bogu. Panteon powiększa też cała ogromna rzesza świętych, których moc wstawiennicza czyni niemal półbogami, jako że zdaniem wiernych (i samego Kościoła) warto się zwracać do nich o pomoc w ramach przypisanych im specjalizacji. W witrynie „Catholic Community Forum” potrzebujący mogą znaleźć listę 5120 świętych i przyporządkowane im domeny. Listę otwiera święty Afron, patron strażników więziennych, zamyka zaś święta Zyta, której specjalnością są panny służące. [...]
Szkoda tylko, że niczego innego Dawkinsa nie idzie kupić, a jedyna jego książka, jaka jest w mojej bibliotece – “Ślepy zegarmistrz” – została pozbawiona trzydziestu stron…
Comment przez grzesie2k — 25/05/2007 @ 21:03
Hmm… Może jestem już przewrażliwiony, ale jak tak czytałem fragment charakteryzujący Boga, to jakoś kto inny przychodził mi na myśl ;)
“… zawistny (i dumny z tego), małostkowy i niesprawiedliwy typ, z manią na punkcie kontrolowania innych i niezdolny do wybaczania, mściwy i żądny krwi zwolennik czystek etnicznych, mizogin, homofob i rasista, dzieciobójca o skłonnościach ludobójczych (i morderca własnych dzieci przy okazji), nieznośny megaloman, kapryśny i złośliwy tyran.”
Nieco przerysowane (przynajmniej w części cech), ale…
Comment przez doodge — 25/05/2007 @ 23:36
Zdziwiony wypowiedzą Grześkia (mam pół półki Dawkinsa), zerknąłem do Merlina, a tam tylko mają to:
“Książka Alistera McGratha BÓG NIE JEST UROJENIEM to napisana ze swadą godną prawdziwego oksfordczyka, z iście angielskim sarkazmem i nade wszystko z ogromnym poczuciem humoru polemika z publikacją Richarda Dawkinsa BÓG UROJONY. Autor obala, jedną po drugiej, wysunięte przez Dawkinsa tezy mające przemawiać za nieistnieniem Boga dając prawdziwy popis rzetelnej wiedzy (zarówno z zakresu nauk przyrodniczych, jak i humanistycznych), erudycji i rozsądku, który zwycięża w tym starciu. Do polskiego czytelnika posłowie napisał abp. Józef Życiński.”
Za to nie mają Dawkinsa :-(
Comment przez RobertP — 25/05/2007 @ 23:43
Że też ludziom chce się to jeszcze dyskutować 200 lat po Feuerbachu. ;]
Comment przez Miko — 26/05/2007 @ 2:06
Grzesiek: http://www.racjonalista.pl/ks.php/s,11/p,113
Comment przez Agno — 26/05/2007 @ 3:33
->Książka Alistera McGratha BÓG NIE JEST UROJENIEM
jeśli dobrze rozumiem, to polemika z Dawkinsem wyszła u nas przed samym Dawkinsem? how sweet :\
Comment przez czescjacek — 26/05/2007 @ 10:59
Problemy z dostaniem Dawkinsa to tylko czubek gory lodowej. Nie dalej niz w srode odwiedzilem 8 (_osiem_) krakowskich ksiegarn, szukajac polskich tlumaczen socjobiologow / psychologow ewolucyjnych. Nic wymyslnego: Wilson, Pinker, Buss, Cosmides. Owszem, w bazach danych byli, ale _zadna_ ksiegarnia nie miala ich na stanie. Natomiast albumy o zyciu i tfurczosci Jana Pawla zsypuja sie z polek. I to jest naprawde smutne.
Comment przez epopt — 26/05/2007 @ 12:06
Sytuacja z książkami Dawkinsa rzeczywiście jest dość kuriozalna. Na Allegro jego pozycje osiągają bardzo wysokie ceny i cieszą się ogromnym zainteresowaniem, ale żaden z wydawców nie kwapi się jednak, aby wznowić, którąkolwiek z nich. Szczególnie “Ślepy zegarmistrz”, który potrafi pójść za więcej niż 100 złotych.
Comment przez Michał — 26/05/2007 @ 12:26
Witam po przerwie, spowodowanej wycieczka do Warszawy ( fajnie bylo, szkoda, ze sie skonczylo, chlip!chlip!).
Nie znam Dawkinsa i raczej nie poznam, za to opowiem o “tescie”, jaki na ateistow wymyslil moj syn-agnostyk ( moze, zreszta, nie sam wymyslil, moze z kogos zerznal, niewazne).
- A co zrobisz, jesli po twojej smierci okaze sie, ze Bog jednak istnieje?
- Oh, big deal, przyznam sie do bledu! – odpowiedzal mu zadeklarowany ateista.
:))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
Zainteresowanym tematem goraco polecam “Rozmowy z Bogiem” Walscha ( jest polskie tlumaczeie). Tam wszystko jest wyjasnione!:)
Kaska
Comment przez Pyzol — 26/05/2007 @ 14:24
Prawdę powiedziawszy to w Polsce w ogóle trudno o książki z działów naukowych. Nawet o angielskie wersje.
Comment przez Miko — 26/05/2007 @ 15:54
Psychologia ewolucyjna czy też podejście ewolucyjne (strasznie nie lubię określenie socjobiologia, gdyż od razu przenosi myślenie do Wilsona i van Berghe, od których na szczeście współczesny stan dyscypliny “trochę” się różni) są jeszcze w Polsce nieszczególnie popularne. Przy tym zaś mam wrażenie, że publikacje “popularnonaukowe” w tym nurcie bardziej szkodzą niż pomagają w propagowaniu wiedzy w tym zakresie. W konsekwencji z dostępnością książek jest dosyć krucho. Jednak jeśli ktoś ma dostęp do uczelnianych baz elektronicznych czasopism zagranicznych to może sobie ściągnąć najbardziej wartościowe publikacje z dziedziny, jako że rozwija się ona (zgodnie zresztą z logiką współczesnej nauki) przede wszystkim artykułami.
Comment przez TZW — 26/05/2007 @ 19:17
Agno: A pod każdą, oprócz najnowszej, “[ Pozycja niedostępna ]” ;]
Comment przez grzesie2k — 26/05/2007 @ 19:21
Grzesek: Sorry, nie popatrzylem dokladnie… Rzeczywiscie nieciekawie :/
Comment przez Agno — 26/05/2007 @ 19:28
I jak tu młode pokolenie ma kupować książki? ;)
Ja tu zaspamuję trochę. Jak ktoś ma “Ślepego zegarmistrza”, to niech zapoda jakie trzy powody podał Dawkins dla niezrozumienia ewolucji. Tzn. był tam ogrom czasu, przeświadczenie o przypadkowości doboru i coś jeszcze. Z góry dzięki :P
Comment przez grzesie2k — 26/05/2007 @ 21:34
Jednak będę bronił swojego “Boga urojonego”. “Urojenie Boga” mogłoby być jeszcze bardziej mylące – czyje urojenie. Możnaby ewentualnie “Bóg jako urojenie”, ale to zbyt łopatologiczne.
Pozdrawiam
Piotr Szwajcer
PS. Jeśli można prosić, to bardzo prosiłbym o zmianę okladki na właściwą. Można pobrać z mojej strony
Comment przez PJS — 26/05/2007 @ 23:07
Panie Piotrze!
Faktycznie, owo God Delusion ciężko przetłumaczyć – zastanawiam się jednak, czy ewentualnie nie byłoby tu lepsze nieco łagodniejsze – a przy tym bardziej “obiektywne”, bo nienacechowane aż tak mocno – złudzenie. Ale cóż, książka ma już tytuł, więc teraz to tylko gdybanie…
A z okładką już rzecz naprawiam. Acz przyznam szczerze, że ta bardziej mi się podobała.
Również pozdrawiam!
Comment przez lysakowski — 26/05/2007 @ 23:28
Pyzol, trzeba było dać znać, że ściągasz nad Wisłę, chętnie bym o tym i o owym podyskutował w realu…
Comment przez lysakowski — 26/05/2007 @ 23:36
Grzesie2k:
It is almost as if the human brain were specifically designed to misunderstand Darwinism, and to find it hard to believe. Take, for instance, the issue of ‘chance’, often dramatized as blind chance. The great majority of people that attack Darwinism leap with almost unseemly eagerness to the mistaken idea that there is nothing other than random chance in it. Since living complexity embodies the very antithesis of chance, if you think that Darwinism is tantamount to chance you’ll obviously find it easy to refute Darwinism! One of my tasks will be to destroy this eagerly believed myth that Darwinism is a theory of ‘chance’. Another way in which we seem predisposed to disbelieve Darwinism is that our brains are built to deal with events on radically different timescales from those that characterize evolutionary change. We are equipped to appreciate processes that take seconds, minutes, years or, at most, decades to complete. Darwinism is a theory of cumulative processes so slow that they take between thousands and millions of decades to complete. All our intuitive judgements of what is probable turn out to be wrong by many orders of magnitude. Our •well-tuned apparatus of scepticism and subjective probability-theory misfires by huge margins, because it is tuned – ironically, by evolution XVI Preface itself – to work within a lifetime of a few decades. It requires effort of the imagination to escape from the prison of familiar timescale, an effort that I shall try to assist.
A third respect in which our brains seem predisposed to resist Darwinism stems from our great success as creative designers. Our world is dominated by feats of engineering and works of art. We are entirely accustomed to the idea that complex elegance is an indicator of premeditated, Grafted design. This is probably the most powerful reason for the belief, held by the vast majority of people that have ever lived, in some kind of supernatural deity. It took a very large leap of the imagination for Darwin and Wallace to see that, contrary to all intuition, there is another way and, once you have understood it, a far more plausible way, for complex ‘design’ to arise out of primeval simplicity. A leap of the imagination so large that, to this day, many people seem still unwilling to make it. It is the main purpose of this book to help the reader to make this leap.
Richard Dawkins, “The Blind Watchmaker”
(nie mam, niestety, tego po polsku, ale całość po angielsku jest do znalezienia w Sieci, wystarczy mocniej pomyszkować…)
Comment przez lysakowski — 27/05/2007 @ 0:50
[...] Bóg urojony Fani twórczości Richarda Dawkinsa (do których z przyjemnością się zaliczam) mają powód do świętowania: […] [...]
Pingback przez Top Posts « WordPress.com — 27/05/2007 @ 2:02
Wolę filmy…
Comment przez Cipki Dupy — 27/05/2007 @ 3:38
Dzięki, Tomek! :)
Comment przez grzesie2k — 27/05/2007 @ 11:43
@PSJ:
Myślę że bardzo trudno przetłumaczyć ten tytuł. Twoje podejście jest dobre, można to przetłumaczyć na milion gorszych sposobów :)
Ps. Sugeruję redesign strony wydawnictwa. Ten kot….straszy. Tło przeszkadza w czytaniu.
Comment przez uenifeu — 27/05/2007 @ 13:21
Dzięki za zamieszczenie fragmentów. Przepraszam że znowu krytykuję, ale moim zdaniem to bzdury. Polecałbym raczej poczytanie prac filozofów przez wieki spierających się o naturę wszechświata. Ten koleś zdaje się nie rozumieć sensu istnienia kościoła. Jego wypowiedź na temat Wojtyły zupełnie do mnie nie trafia.
Comment przez tolas — 27/05/2007 @ 13:45
Wpisać “Dawkins” na tej stronie. Nie marudzić, zamawiać.
http://www.proszynski.pl
Comment przez c y n i k — 27/05/2007 @ 14:41
“Ten koleś zdaje się nie rozumieć sensu istnienia kościoła.”
To jest jakis poza pragnieniem wladzy i kasy?
Comment przez btd — 27/05/2007 @ 14:47
Tolas-> Oooo, sens istnienia Kościoła, powiadasz?
Opowiedz o tym. Jestem ciekaw.
Comment przez c y n i k — 27/05/2007 @ 15:00
C Y N I K: Czytać uważnie, nie wkurzać innych ;]
“Fenotyp rozszerzony Richard Dawkins
Cena detaliczna: 28,00 zł
Nakład wyczerpany
(…)
2.Rozplatanie tęczy. Nauka, złudzenia i apetyt na cuda Richard Dawkins
Cena detaliczna: 39,00 zł
Nakład wyczerpany
(…)
3.Samolubny gen Richard Dawkins
Cena detaliczna: 29,90 zł
Nakład wyczerpany
(…)
4.Wspinaczka na szczyt nieprawdopodobieństwa Richard Dawkins
Cena detaliczna: 24,00 zł
Nakład wyczerpany”
Comment przez grzesie2k — 27/05/2007 @ 15:06
“Życzenie Boga”, “Ułuda Boga” – tak by wychodziło mi jeśli nie traktować przekładu dokładnie, bo moim zdaniem chodzi o uchwycenie tego, jak życzeniowe myślenie zaburza odbieranie rzeczywistości.
Życzenie mi się tak skojarzyło z tym, po co Bóg jest właściwie, co można sobie zaobserwować w kościele w dziale “ciebie prosimy” – większość tych życzeń ma się skrajnie nijak do rzeczywistości (jak np. cotygodniowe wypraszanie pokoju na Ziemi). Tak samo jak to, po co ludzie się w ogóle modlą – przecież nie z samej potrzeby transcentnego bytu, tylko po to żeby im coś załatwił. A także takie sytuacje jak składanie sobie życzeń w trakcie Wigilii, czy Wielkiejnocy – łudzenie się, że świat jest inny niż jest w dostępnych faktach…
Comment przez Miko — 27/05/2007 @ 15:16
też myślę że to jedno z najlepszych możliwych tłumaczeń przy założeniu, że nie zaczynamy kombinować jakoś zupełnie inaczej.
“Życzenie Boga” czy “Ułuda Boga” i inne typu “cośtam Boga” są tak naprawdę do doopy bo sugerują, że Bóg ma jakieś życzenie czy jakąś ułudę.
“np. cotygodniowe wypraszanie pokoju na Ziemi” – strach pomyśleć, ile byłoby wojen BEZ tego wypraszania :))
Comment przez czescjacek — 27/05/2007 @ 15:50
[Czescjacek] “np. cotygodniowe wypraszanie pokoju na Ziemi” – strach pomyśleć, ile byłoby wojen BEZ tego wypraszania :))
No w średniowieczu raczej się o to nie modlono, tylko w piątkowe wieczory proszono Boga żeby wytępił Żydów, więc generalnie każdemu podług potrzeby.
Comment przez Miko — 27/05/2007 @ 16:06
Nie wiem skąd bierze się u ateistów i nie tylko przekonanie, że jedyny sens istnienia kościoła katolickiego to kasa i władza. Nawet nie chcę się zastanawiać. Jeżeli interesuje Cię sens kościoła to odsyłam do Biblii.
Pytam. Czy ludzie (bo przecież nie tylko księża i zakonnice) pracujący w imię kościoła na misjach np. w Afryce mają przed sobą dwa cele: szmal i władzę ? Ktoś tu chyba ostro zamieszał.
Comment przez tolas — 27/05/2007 @ 20:38
Tolasie, ależ nigdy nie twierdziłem, że jedyny sens istnienia Kościoła to pieniądze i władza. Jest przecież jeszcze, nie mniej ważny seks.
A na serio, to nieprzeliczone badania wykazują, że większość mężczyzn o tych trzech rzeczach myśli przez większość czasu i gotowa jest niemal na wszystko, by jedną z tych rzeczy, lub wszystkie trzy, zdobyć. Takie zaprogramowanie ludzkich samców miało, jak pokazują psychologowie ewolucyjni, duże znaczenie w dziejach naszego gatunku. Mężczyźni, którzy gromadzili więcej środków, osiągali wyższy status społeczny i – co w społeczeństwach poligamicznych za tym idzie, a przecież ludzkie społeczeństwa historycznie były przeważnie poligamiczne – mieli więcej partnerek, zostawiali też więcej dzieci niż ci, co byli biedni, mało ambitni, mało przebojowi etc. Końcem końców więc ludzki samiec jest dziś maszyną zorientowaną na zdobywanie środków materialnych i seksu. Nie widzę powodu, dla którego nie miałoby dotyczyć to także seksu.
A misje… Cóż, wiernych zawsze dobrze mieć więcej. Nawet jeśli zbyt biedni na dzielenie się pieniędzmi, mają jednak przeważnie ciała. Niektóre z tych ciał są zaś młode i atrakcyjne…
Comment przez lysakowski — 27/05/2007 @ 21:03
Tomku ty naprawdę mówisz serio o atrakcyjnych ciałach młodych mieszkańców Afryki i księżach którzy o nich myślą ? Brzmi to hmm.. jak kiepski żart. Argument dotyczący sexu w kościele jest mniej więcej na tym samym poziomie co udawadnianie, że homoseksualiści są wybitnie zdolni do pedofilii. Zboczenia istnieją w każdym środowisku i nie oznacza to wcale, że celem kościoła jest sex. Każdy z nas ma swoje pożądania, ale nie można generalizować i mówić że każdy samiec mysli o władzy, szmalu itd. non stop i zarazem chce do tego dążyć. Ja znam wielu ludzi, którzy ponad te rzeczy potrafią wymienić całą listę celów, które stanowią dla nich wiekszą wartość. Jestem pewien że i ty w swoim środowisku znajdziesz setki takich osób.
Comment przez tolas — 27/05/2007 @ 21:19
“jest dziś maszyną zorientowaną na zdobywanie środków materialnych i seksu”
to ja się tradycyjnie zadam pytanie: czy np. ci: http://www.cnn.com/2004/TECH/science/10/14/asexual.study/index.html to też są mężczyźni, czy tacy w 50% mężczyźni? (całe szczęście, że kobiety nie muszą pragnąć seksu, bo problem byłby 2x większy)
Comment przez czescjacek — 27/05/2007 @ 21:34
Tolasie, nie chodzi o to, że nie mamy innych celów, do których dążymy – tylko że te wspomniane przeze mnie liczą sie najbardziej. Przynajmniej tyle moge powiedzieć, jesli chodzi o badania preferencji przedstawicieli płci męskiej (kobiety okazują się mieć zupełnie inne priorytety).
Oczywiście istnienia religii nie da się sprowadzić wyłącznie do tych celów. Kazdy z nas odczuwa np. potrzebę poczucia sensu w życiu, znalezienia odpowiedzi na podstawowe pytania: kim jest, po co istnieje, do czego zmierza itp. Tak się składa, że religie dają przeważnie na te pytania proste, dla wielu atrakcyjne odpowiedzi (a przynajmniej te które takie odpowiedzi dają, odniosły sukces – w świecie memów i wierzeń też istnieje dobór nauralny). Z drugiej jednak strony dysponenci prawd religijnych nie robią tego za darmo – stąd dawne i współczesne bogactwo Kościołów i niektórych sekt. Tak to widzę.
Comment przez lysakowski — 27/05/2007 @ 21:34
Cześćjacku, pisałem o pewnym przybliżeniu statystycznym. Nie chodziło mi o to, że każdy mężczyzna myśli tylko i wyłącznie o seksie. Wystarczy, że wiekszość to czyni, i to w stopniu wyższym niż kobiety.
Druga sprawa, że nie widzę w artykule, ile z tego pprocenta to mężczyźni, a ile kobiety – a szukać źródeł w tej chwili nie mogę, bo ociupinkę się spieszę…
Comment przez lysakowski — 27/05/2007 @ 21:39
PS. Dla zainteresowanych księżmi i męskością świeżutki wpis na hardkorze:
http://hardkor.wordpress.com/2007/05/27/mesko-meskie-klimaty/
Comment przez lysakowski — 27/05/2007 @ 21:41
“pisałem o pewnym przybliżeniu statystycznym”
no właśnie teoretycznie wiem że tak, ale pewnie sam wiesz lepiej ode mnie, że z takich “pewnych przybliżeń” wychodzą zajebiste stereotypy. zresztą nie chcę w tej chwili dyskutować, to tylko taka szpila była.
Comment przez czescjacek — 27/05/2007 @ 21:57
A ja to widzę w ten sposób, że Jezus Chrystus obiecuje ludziom raj, ale nie za darmo. Jakby się nad tym dłużej zastanowić to wizja sądu ostatecznego nie jest wcale taka atrakcyjna. Drogi do zbawienia nikt nie przedstawił jako coś prostego. I tu moim zdaniem tki siła religii. Wiara wymaga poświęceń.
Kim jestem ? Po co jestem ? Jaki jest mój cel ? Odpowiedzi katolika są proste, ale obowiązki z tym związane już nie.
Comment przez tolas — 27/05/2007 @ 22:40
->wizja sądu ostatecznego nie jest wcale taka atrakcyjna
a w ogóle ktokolwiek kiedykolwiek uważał, że jest atrakcyjna????
Comment przez czescjacek — 27/05/2007 @ 23:17
Kosciol najwieksza sekta na swiecie dla slabych ludzi co nie moga sobie poradzic z zyciem a cala reszta jest tam z przyzwyczajenia albo wymogu spoleczenstwa w ktorym sie obracaja
Oczywiscie sa wyjatki potwierdzajace regule
Comment przez Realista — 27/05/2007 @ 23:21
“urojenie” musiało się znaleźć w tytule, bo Dawkins w pełni świadomie sięga do terminologii medycznej (a raczej psychiatrycznej). Początkowo też myślałem o “złudzeniu Boga”, ale uznałem, że to jednak nie to. To zresztą była naprawdę bardzo trudna książka w przekładzie (Dawkins nie przypadkiem dostał Shakespeare Prize).
Fester się bardzo obraził, jak usłyszał, że straszy…
Piotr Szwajcer
PS O ile wiem, rzeczywiście żadna książka Dawkinsa poza moją nie jest dostępna w sprzedaży. Ale nie wińcie o to wydawców, tylko kraj, w którym ponad połowa ludzi w ogóle nie kupuje żadnej książki w ciągu roku.
Comment przez PJS — 27/05/2007 @ 23:37
->->wizja sądu ostatecznego nie jest wcale taka atrakcyjna
->a w ogóle ktokolwiek kiedykolwiek uważał, że jest atrakcyjna????
Zdawało mi się że autor wątku zbagatelizował rolę religii pisząc: “Tak się składa, że religie dają przeważnie na te pytania proste, dla wielu atrakcyjne odpowiedzi”. Problem sądu ostatecznego jest dla mnie ważną częścią odpowiedzi katolika na jedno z postawionych pytań: “Do czego zmierzam ?”
Comment przez tolas — 27/05/2007 @ 23:46
Jak się naukowcy starzeją (czasami szybciej niż metryka na to wskazuje), to się zamieniają w żenujących moralistów – jak Dawkins z jednej strony, albo niejaki M. (spec od tzw. “logosu”) z drugiej. Jakby nie patrzeć ani jeden o biologii, ani drugi o matematyce już nie napisze. To już poza ich możliwościami. Szkoda. A może po prostu to norma.
Comment przez tuje — 28/05/2007 @ 0:10
> Jak się naukowcy starzeją (czasami szybciej niż metryka na to
> wskazuje), to się zamieniają w żenujących moralistów – jak Dawkins
> z jednej strony, albo niejaki M. (spec od tzw. “logosu”) z
> drugiej. Jakby nie patrzeć ani jeden o biologii, ani drugi o
> matematyce już nie napisze. To już poza ich możliwościami. Szkoda.
> A może po prostu to norma.
Dobrze powiedziane.
Dodam jeszcze, że czytelnikom oczywiście może odpowiadać treść tej książki. Nawet na pewno wielu znajdzie w niej wyeksplikowane własne frustracje związane z religią.
Ale trzeba pamiętać, że to jest książka nie tyle o religii w ogóle, co o psychologii religii. Właściwie o pewnym specyficznym jej fragmencie. O tym, jak zachodnie chrześcijaństwo generuje w ludziach psychologiczne problemy. Na pewno jest to temat angażujący emocje autora. I na pewno odpowiada emocjom wielu czytelników.
Właściwie moim też by odpowiadała, bo również ja odkryłam konflikty między wymaganiami religijności tradycyjnej w naszej części świata, a zdrowym funkcjonowaniem mojej psychiki.
Tylko że ta książka (wnoszę z fragmentu opublikowanego w Gazecie Wyborczej) ubiera się w złe szatki. Traktat o nieistnieniu Boga?? Z problemów, których pewna forma chrześcijaństwa przysparza wiernym – wyciągać wniosek, że Boga nie ma? Mieszać w to teorie biologiczne? Oj, przestaje to być wiarygodne. A wystarczyłoby nie tworzyć teorii, nie wyciągać pochopnych wniosków – tylko opisać fakty.
Pochlebiam sobie, że znam się na teologii chrześcijańskiej lepiej niż autor. Pojęcie Boga, pojęcie religii można rozumieć przerozmaicie. Również w obrębie teologii Kościoła katolickiego, a co dopiero poza nim. Z tego punktu widzenia tekst Dawkinsa jest dyletancko jednostronny.
Ja nie mówię, że nie ma problemu. Z konfliktem psychologii i nauki chrześcijańskiej jest problem. I Kościoły zaczynają to odczuwać boleśnie. Ani ja go do końca nie rozwiązałam na własny użytek, ani tym bardziej kościelne instytucje. Ale to jest głębsza sprawa. Dużo głębsza, niż się Dawkinsowi wydaje.
Polecam wykłady prof. Węcławskiego, byłego księdza. To jest o kilka rzędów wielkości głębsze. Choć, zgodzę się, trudne do czytania. http://www.graniczne.amu.edu.pl/PPGWiki/Wiki.jsp?page=MQ3
Tymczasem wybaczcie, ale dla mnie Dawkins brzmi, jakby go zamrożono sto kilkadziesiąt lat temu, w epoce pozytywizmu – i odmrożono dzisiaj. On jest archaicznym przeżytkiem.
Comment przez anuszka — 28/05/2007 @ 8:19
Jeszcze o pozytywizmie. Prof. Michał Heller, astrofizyk, filozof przyrody, ksiądz “z tych postępowych” – zrobił bardzo trafną uwagę: Naukowe rozumienie świata posuwa się wciąż do przodu, lecz jego asymilacja przez masy postępuje ze sporym opóźnieniem. Właśnie w dzisiejszych czasach społeczna percepcja świata jest na poziomie pozytywizmu. Heller to mówił głównie o fizyce, ale jak widzę to się również stosuje do wszelkich zagadnień, które jakoś graniczą z naukami przyrodniczymi.
Comment przez anuszka — 28/05/2007 @ 8:56
hm, widzę, że moje komentarze trafiają nie po kolei
Comment przez anuszka — 28/05/2007 @ 8:56
PJS: Prawa rynku oczywiście są bezlitosne, ale Dawkins to jednak nie jest jakiś niszowy afgański neoegzystencjalista, tylko absolutna światowa superstar ;)
Comment przez grzesie2k — 28/05/2007 @ 12:23
W Warszawie kupilem w Czulym Barbarzyncy, i to prosto z lady : )
Comment przez Inqb — 28/05/2007 @ 17:11
napisał(a) Anuszka: Tylko że ta książka (wnoszę z fragmentu opublikowanego w Gazecie Wyborczej) ubiera się w złe szatki. Traktat o nieistnieniu Boga?? Z problemów, których pewna forma chrześcijaństwa przysparza wiernym – wyciągać wniosek, że Boga nie ma? Mieszać w to teorie biologiczne? Oj, przestaje to być wiarygodne. A wystarczyłoby nie tworzyć teorii, nie wyciągać pochopnych wniosków – tylko opisać fakty.
Szanowna Anuszko – a może wystarczyłoby najpierw przeczytać książkę, a nie “wnosić z jej fragmentu” obejmującego zaledwie kilka procent tekstu. Nawet w sieci opublikowałem już niemal trzy rozdziały, więc można i za darmo.
Chyba że lektura Węcławskiego (i to zapewne sprzed porzucenia kapłaństwa) komuś wystarczy – wolna wola.
Różnica między nami polega na tym, iż ja czytam i Dawkinsa, i Hellera, a nawet abpa Życińskiego, i dopiero później mówię o tym, co myślę na temat tego, co wyżej wymienieni mają do powiedzenia.
Myślenie i czytanie nie szkodzą!!!
Comment przez PJS — 28/05/2007 @ 23:55
PJS: Do pełni informacji brakuje jeszcze tylko, żebyś podał linka do twoich rozdziałów z książki. Czekam z niecierpliwością.
Comment przez anuszka — 29/05/2007 @ 8:37
> Chyba że lektura Węcławskiego (i to zapewne sprzed porzucenia
> kapłaństwa) komuś wystarczy – wolna wola.
Hehehehe, to o mnie?? Widzę, że nawet zacytowanie _byłego_ księdza nie chroni przed zarzutem klerykalizmu… :-)))
Comment przez anuszka — 29/05/2007 @ 8:38
Anuszka: Proponowałbym jednak przeczytać książkę w całości.
Fragmenty natomiast znaleźć można w onet.pl, w “czytelni” “Polityki”, w “Wiedzy i Życiu” i wreszcie w racjonalista.pl.
I ponownie przestrzegam przed ponownymi sądami – nie pisałem ani słowa o klerykalizmie czyimkolwiek, twoim zwłaszcza
P.
Comment przez PJS — 29/05/2007 @ 10:44
A to przednie. Nie dość, że i Autor (książki), to i jeszcze Tłumacz (książki) zaczynają odgrywać tę samą melodię, od której się tak (nomen-omen!) odżegnują. Lustereczko dla Panów?
To się uśmiałem z rana. Nie wiadomo co gorsze zatem – choroba czy lekarstwo? Zwłaszcza, że lekarzami się mienią i jedni, i drudzy.
A ty człowieku żyj w zgodzie ze samym sobą. Ciężko – mając po bokach takie “ekstremy”.
Comment przez tuje — 29/05/2007 @ 11:54
“Bóg Starego Testamentu to chyba jeden z najmniej sympatycznych bohaterów literackich: zawistny (i dumny z tego), małostkowy i niesprawiedliwy typ, z manią na punkcie kontrolowania innych i niezdolny do wybaczania, mściwy i żądny krwi zwolennik czystek etnicznych, mizogin, homofob i rasista, dzieciobójca o skłonnościach ludobójczych (i morderca własnych dzieci przy okazji), nieznośny megaloman, kapryśny i złośliwy tyran.”
He, he. Aż się chce zanucić kawałek Tiamat – “God is no forgiver, he demands and you deliver”.
Comment przez CMYK — 29/05/2007 @ 13:14
Jak się nad tym zastanowić, to obwinianie religii za ludobójstwa ma mniej więcej taką samą wartość, jak obwinianie gier komputerowych. Obydwie dostarczają skryptów kulturowych do wykonania (że np. nabijemy na pal, rozwleczemy końmi itd.). Ale jak popatrzeć na przypadek Amerykanów w Wietnamie, czy Czerwonych Khmerów, to ciekawsze wydaje się pytanie o zdolności/skłonność do zabijania, zadane w biologicznym wymiarze, bo przypadki masakr, np. na Ormianach w Turcji, pokazują że do tego “normalnej ludności” nie trzeba szkolić a trup się ściele równie gęsto.
Comment przez Miko — 31/05/2007 @ 19:22
To dobrze ze takie pozycje trafiaja do Nas.Sa potrzebne.W zalewie innych wydawnictw katolickich beda bardzo widoczne.
Comment przez Valdo — 06/06/2007 @ 1:40
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4205887.html tymczasem edukacja w służbie temu bogu…
Comment przez Miko — 06/06/2007 @ 12:37
tolas ty chyba jestes ksiedzem tak sciemniasz. Wiec twoim zdaniem istnienie w koscioele spolecznikow ktorzy poswiecaja sie w afryce jest jednym z celow istnienia kosciola. Uwazasz zatem ze bez kosciola tacy spolecznicy nie moga istniec. Oczywiscie ze moga i istnieja! Patrzac zas z szerszej perspektywy najlepiej by bylo gdyby tacy spolecznicy nie musieli istniec. Jednym z powodow ich istnienia jest bieda bedaca wynikiem systemow spolecznych goraco popieranych i wspieranych miedzy innymi przez kosciol. Warto tez zauwazyc ze spolecznicy ci stanowia znikoma i zupelnie niereprezentatywna czesc kleru.
Kosciol zawsze byl jest i bedzie hamulcem wszelkiego postepu. To hamowanie postepu przeklada sie miedzy innymi na miliony ludzi zmarlych np na AIDS, poniewaz kosciol jest przeciwko uzywaniu prezerwatyw, czy tez milionow cierpien i tragedii kobiet nie mogacych przerwac ciazy, poniewaz kosciol jest przeciw etc etc. Jak do tego maja sie wyniki jego charytatywnych dzialan w afryce? To oczywiscie retoryczne pytanie, odpowiedz jest bowiem oczywista – kosciol wyrzadza duzo wiecej zla niz dobra!
Comment przez ateista — 06/06/2007 @ 12:40
Jakos wszystkie komentoarze które znalazłyu sie na tej stronie są skierowane przeciwko Bogu!!! Ale wierzcie mi to co napisane zostało w tej książce to tylko same brednie bo czy wierzycie czy nie, musicie pamietać że Bóg istnieje!!! Gdyby nie on to byśmy się nie rodzili, Gdyby nie on to byśmy dalej żyli w jaskiniach, Gdyby nie on to wojny trwały by wiecznie, gdyby nie on to świat byłby osiągnął dno moralne, dięki takim ludzom jak wy!!! ale 2,5 mld ludzi wierzy w Boga i Jego Syna i Ducha Świetego!!!! I nikt nie zniszczy wiary!!!! Ta książka to tylko kolejny sposob na zarobienie duzej kasy na ludziach małej wiary!!!! BÓG JEST MIŁOŚCIĄ!!!! A nie zabójcą!!!!
Comment przez Adrian — 08/06/2007 @ 8:53
Jakos wszystkie komentarze które znalazły sie na tej stronie są skierowane przeciwko Bogu!!! Ale wierzcie mi to co napisane zostało w tej książce to tylko same brednie bo czy wierzycie czy nie, musicie pamietać że Bóg istnieje!!! Gdyby nie on to byśmy się nie rodzili, Gdyby nie on to byśmy dalej żyli w jaskiniach, Gdyby nie on to wojny trwały by wiecznie, gdyby nie on to świat byłby osiągnął dno moralne, dzięki takim ludzom jak wy!!! ale 2,5 mld ludzi wierzy w Boga i Jego Syna i Ducha Świetego!!!! I nikt nie zniszczy wiary!!!! Ta książka to tylko kolejny sposob na zarobienie duzej kasy na ludziach małej wiary!!!! BÓG JEST MIŁOŚCIĄ!!!! A nie zabójcą!!!!
Comment przez Adrian — 08/06/2007 @ 8:55
I Kościół nie wyrządza krzywdy tylko wy niewierzący!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Comment przez Adrian — 08/06/2007 @ 8:56
[Adrian] rzekł: I Kościół nie wyrządza krzywdy tylko wy niewierzący!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
a jak ktoś nie wierzy, to pewnie Żyd, pederasta albo cyklista. I na stos go!!! Albo przynajmniej ukamienować!
Comment przez PJS — 10/06/2007 @ 21:03
zawsze w momencie, gdy przydarzy sie tu rozsadny glos w kwestii wiary (Tuje, Anuszka) to Tomek i wiekszosc pozytywistow znika, najlatwiej jest wam odpierac zarzuty prostych polskich katoli a`la Adrian.
Comment przez jarko — 11/06/2007 @ 16:01
a kiedy juz przesiedzicie nad dawkinsem nieprzespane noce, odpocznijcie troche i kupcie sobie nowego hitchensa. dawkins nie jest wyjatkiem tylko czescia narastajacej fali. jak bedziecie jesc zdrowo i uprawiac to moze w polsce tez takich cudow dozyjecie. czego zycze i pozdrawiam.
Comment przez holbach — 13/06/2007 @ 21:30
uczyc sie jezykow dzieczyny i chlopaki, uczyc sie:):
http://www.secularism.org.uk/shop.html?category=merchandise%2F941
bo jak nie to tylko wam na samizdat liczyc pozostaje w ojczyznie Pudziana, Wojtyly i Jednojajowych Rzadow.
Comment przez holbach — 14/06/2007 @ 13:55
Tak zgadzam się w całej rozciągłości z fragmentem książki. Bóg- ojciec skazuje swoje niesforne dzieci na wieczne potępienie. To ma być ojcowska miłość ? Nawet “zwykły” człowiek- ojciec jest bardziej wyrozumiały dla swoich dzieci kiedy te coś zrobią złego.
Dlaczego Bóg/Chrystus straszy piekłem? wiecznym potępieniem? Gdzie w tym dobroć – bazowanie na strachu ludzkim?
——————————————————————
Gdyby kogoś interesowały projekty domów to daje linka.
Comment przez monika — 19/06/2007 @ 12:21
a ja przeczytałam i jestem rozczarowana Dawkinsem:((( spodziewałam się ostrej krytyki i konkretnych argumentów a tu pozycja niczym dla 12 latków:((
Comment przez bardzo_zaspana — 19/06/2007 @ 14:31
Z tego co tu przeczytałem (tak wiem – nie czytając Dawkinsa wypowiadam się na jego temat), to God delusion “rozprawia się” głównie z wizją Boga z Biblii. Więc on raczej nie udowadnia tego, że wiara nie ma sensu, a wiara w taką właśnie wizję, ze wszystkimi cudami, kreacjonizmem itp. ma masę wad i niedociągnięć.
A sens kościoła jest na pewno dużo głębszy niż tylko kasa i seks. I nawet nie chodzi mi o wiarę. Teoria mówiąca o tym, że należy nastawiać drugi policzek, być lepszym od innych, bez względu na sytuację materialną i status wpłynęła dość poważnie na ludzi. Może nie było to nowością jeśli chodzi o filozofów, ale był to ciekawy sposób na zmianę mentalności zwykłych tłumów. Bo nagle kazało się, że głupi wieśniak może być lepszy od potężnego i mądrego króla. Przynajmniej w oczach Boga, w którego obydwaj wierzą.
To co z ciekawej teorii zrobił Kościół to już inna sprawa…
Comment przez feyd — 20/06/2007 @ 13:21
Oj mylisz sie i to powaznie Bóg jest miłościa, tylko że ty wielu spraw nie rozumiesz…. i chyba nie starasz, a tylko krytykujesz Boga
Comment przez dalat — 21/06/2007 @ 23:16
Ten artykuł to stek głupot, ktoś robi innym wode z mózgu- sam nie wierzy a innych odciąga od wiary w Boga….żałosne
Brak mi słów na takich ludzi
Comment przez dalat — 21/06/2007 @ 23:21
@Dalat:
A mi o wiele bardziej żal ludzi, którzy twierdzą, że wierzą, ale nie potrafią wymienić 10 przykazań lub powiedzieć, dlaczego wierzą, albo dlaczego chodzą do kościoła.
Do przemyślenia: prawdziwie wierzący nie boi się krytyki i umie z nią polemizować, a nie tylko obrażać…
Comment przez doodge — 22/06/2007 @ 11:31
http://ksiazki.wp.pl/katalog/ksiazki/ksiazka.html?kw=72266
http://ksiazki.wp.pl/katalog/ksiazki/ksiazka.html?kw=1699
http://ksiazki.wp.pl/katalog/ksiazki/ksiazka.html?kw=45964
http://ksiazki.wp.pl/katalog/ksiazki/ksiazka.html?kw=5730
:) Mam nadzieję, że są dostępne, bo nigdzie nie znalazłam wzmianki o “wyczerpaniu nakładu”.
Comment przez masssepain — 22/06/2007 @ 14:21
Właśnie niestety nakład tych książek jest wyczerpany. Po publikacji “Boga urojonego” ceny tych książek na Allegro poszły do góry.
Comment przez michał — 23/06/2007 @ 21:44
Wiem, że dyskusja już dawno przebrzmiała, ale jeśli jeszcze ktoś tu zagląda, to może spróbuje mi odpowiedzieć na jedno pytanie, które zawsze przy takich okazjach pojawia się w mojej głowie. Mianowicie: jak ewolucjoniści tłumaczą pochodzenie i występowanie etyki (jakiejkolwiek) jako uniwersalnej właściwości wszystkich ludów i narodów? I nie chodzi tu o jakąś konkretną etykę, a raczej o to, że każdy naród ma jakąś swoją, inną albo przeciwną w stosunku do tych, które znamy, ale jakąś ma… Bo z tego co czytałam, to każda kultura ma potrzebę określania co jest dobre a co złe. Jak to ma się do ewolucji?
Comment przez lonia — 06/07/2007 @ 13:18
Lonia, na temat, o który pytasz, powstało sporo książek, z których bodaj najlepsza to “O pochodzeniu cnoty”. Jej autor, Matt Ridley, prosto i przystępnie tłumaczy, dlaczego niemożliwe jest zaawansowane społeczeństwo złożone wyłącznie z egoistów, i dlaczego zatem musiał wyewoluować ograniczony altruizm.
Z innych pozycji zahaczających o tę tematykę, polecić mógłbym klasyczny już “Samolubny gen” Dawkinsa i “Moralne zwierzę” Wrighta. Choć, moim zdaniem, Ridley wszystko tłumaczy najlepiej…
Comment przez lysakowski — 07/07/2007 @ 15:50
A czemu Dawkins wziął się za opis Boga w Biblii, a nie w Koranie? Dlaczego nie rozprawia się z wierzeniami Dalekiego Wschodu? Albo rybki, albo akwarium, ateizm musi być konsekwentny.
Nawiasem mówiąc, to największych zbrodni w XX dokonał neopoganizm (Hitleryzm) i materializm dialektyczny (komunizm) w różnych odmianach.
Słyszałem gdzieś zdanie, że Dawkins wierzy bezgranicznie w możliwości nauki. Ale przecież nauka nie znajduje odpowiedzi na wszystkie pytania.
A na koniec: niektórym kolegom ateistom radze spuścić z siebie powietrze, bo czasami nie różnicie się od pogardzanych “moherów”.
Comment przez DoktorNo — 20/07/2007 @ 22:17
DoktorNo, radzę jednak poczytać Dawkinsa przed wydawaniem sądów, że nie wziął się za Boga w Koranie. Tak się bowiem składa, że Allahowi obrywa sie tam jeszcze bardziej niż Bogu chrześcijan.
Masz rację, ze nauka nie znajduje odpowiedzi na wszystkie pytania, tak się jednak składa, że tylko ona w ogóle odpowiedzi znajduje. Systemy religijne, teologiczne, jak również ideologie (typu socjalizmu czy komunizmu) takie odpowiedzi podają, ale nie mają one nic wspólnego z empiryczną rzeczywistością. Tę bowiem jesteśmy w stanie sensownie badać tylko naukowo.
I to wcale nie teoria. Nie zbudujesz samolotu i nie wyleczysz grypy w oparciu o “prawdy” zawarte w Biblii, Koranie, “Kapitale” Marksa, “Mein Kampf” czy Ksiedze Mormona, ale w oparciu o podręczniki do fizyki lub medycyny – i owszem.
Comment przez lysakowski — 21/07/2007 @ 14:09
[...] Richard Dawkins, znany w Polsce przede wszystkim jako autor książek “Samolubny gen” i “Bóg urojony” oraz poświęconego religioznawstwu minicyklu “The Root of All Evil”, wypuścił [...]
Pingback przez Niewolnicy zabobonów « Hardcore dla myślących — 16/08/2007 @ 12:38
[...] Dawkins, znany w Polsce przede wszystkim jako autor książek Samolubny gen i Bóg urojony oraz miniserialu religioznawczego The Root of All Evil?, wypuścił właśnie za pośrednictwem [...]
Pingback przez Archwium Blogów » Blog Archive » W co wierzą ludzie? — 16/08/2007 @ 16:46
[...] TOK FM razy dwaArchwium Blogów » Blog Archive » W co wierzą ludzie? do wpisu Bóg urojonyNiewolnicy zabobonów « Hardcore dla myślących do wpisu Bóg urojonyLina Inverse do [...]
Pingback przez Hardkorowy wieczór « Tomasz Łysakowski — 17/08/2007 @ 7:03
[...] skończyło się na religii (Cezary Łasiczka, jak się okazało, właśnie w trakcie lektury Boga urojonego) i wypytywaniu dzwoniących chrześcijan (a dzwonili, jak to w Polsce, prawie sami katolicy) o ich [...]
Pingback przez Wiesci » Blog Archive » Hardkorowy wieczór — 17/08/2007 @ 9:23
[...] skończyło się na religii (Cezary Łasiczka, jak się okazało, właśnie w trakcie lektury Boga urojonego) i wypytywaniu dzwoniących chrześcijan (a dzwonili, jak to w Polsce, prawie sami katolicy) o ich [...]
Pingback przez Archwium Blogów » Blog Archive » Hardkorowy wieczór — 17/08/2007 @ 9:30
z tezami wypisanymi przez Dawkinsna w “Bogu urojonym” mozna sie zgadzac lub nie – kazdy ma do tego prawo – wazne ze ta ksiazka sie ukazala w Polsce – w kraju “jednynie slusznej religii”. Mam nadzieje ze wybuchnie dyskusja a nie wzajemne obrzucanie sie blotem!
Ja od razu moze wypowiem swoje stanowisko – dla mnie nie jest istotne czy Bog jest czy Go nie ma (nie jest mi do niczego potrzebny), ponadto uwazam ze nauka nie potrzebuje Boga – nauka polega na ciaglym stawianiu pytan i bladzenie w niewiedzy (dopuki sie czegos nie wyjasni) a nie wykrecaniu sie odpowiedzia “ze to wola boza ” czy “sila wyzsza”. Kwestia ograniczen poznania to inne zagadnienie – i tez bylbym tu ostrozny w stawianiu tezy ze pewne rzeczy nie bedziemy wiedziec – ze tylko jakis Bog wie wszystko – ludzie caly czas sie ucza i odkrywaja nowe zjawiska – i beda to robic puki beda istniec – i zadna religa nie moze czlowiekowi zabronic stawiac pytan, nawet najbardziej niewygodnych
Comment przez Pawel — 21/08/2007 @ 17:31
A i polecam ksiazke: “Od neuronu do (samo)swiadomosci” Bernarda Korzeniewskiego, Proszynski i S-ka.
Comment przez Pawel — 21/08/2007 @ 18:02
Współczuję takiego podejścia do Boga…
Jak dobrze, że takie OPINIE nie przeszkadzają Bogu kochać nas dalej.
Słowo Boże to jedyny zdrowy pokarm jaki dotąd spotkałam, i dzięki Niemu wiem, że żyję. I Boga, który głaszcze po głowie i tego, który potrafi się pogniewać noszę w sercu jak największy skarb.
Comment przez asień — 24/08/2007 @ 18:01
widzisz i nie grzmisz…
Comment przez ziom — 15/09/2007 @ 0:13
Jak dla mnie książka jest dość napastliwa i jednostronna , choć sam też niespecjalnie wierzę w Boga osobowego.
W Polskiej prasie katolickiej ostatnio spostrzegłem dość dużą nagonkę na wybranych Wielkich Psychologów a zwłaszcza na Junga. Sam sądzę , że właśnie on najpełniej tłumaczy, wydawałoby się, pokrętną symbolikę chrześcijaństwa, a zwłaszcza Trójcy Świętej.
Nauki biologiczne , moim zdaniem, mniej skutecznie podważają wiarę w Boga niż psychologia właśnie i to ta pogłębiona, nie chodzi wcale o Freuda….
Comment przez pawiel — 15/09/2007 @ 0:37
Pawiel, psychologia na poziomie pogłębionym to (moim skromnym zdaniem) nie jest bynajmniej Jung, którego koncepcje nie będąc falsyfikowalnymi, same w sobie nie są nauką, lecz kolejnym systemem religijnym. To neurobiologia. A na poziomie jeszcze bardziej pogłębionym – neurofizyka.
Symbolikę Trójcy Świętej mozna sobie oczywiście tłumaczyć po jungowsku, podobnie jak symbolikę mandali, pytanie jednak, po co tracić na to czas, skoro w żaden sposób nie poszerza to naszej wiedzy o świecie czy o świadomości. Lepiej w tym czasie badać funkcje jakiegoś fragmentu w naszym mózgu, albo genu warunkującego daną cechę psychologiczną. Przynoszą rzeczywistą wiedzę, która pozwala rozwiązywac rzeczywiste problemy – w przeciwieństwie do wiedzy o tym, ile jest diabłów w główce od szpilki.
Comment przez lysakowski — 15/09/2007 @ 0:48
Hm, badając pojedyncze funkcje niekoniecznie uzyska się obraz całości.Znajomość neurologii i medycyny nie przybliżyła mnie ( a jestem lekarzem) do odpowiedzi na pytania o których tu piszemy. Pewna ilość skomplikowanych reakcji, jakim jest życie biologiczne, stworzyła nową jakość, którym jest byt psychiczny, a nawet duchowy. Położenie na dłoni jakiejś grupy neuronów – odpowiadającej nawet za jakąś jedną konkretną emocję – nic w gruncie rzeczy nie znaczy.
Comment przez pawiel — 15/09/2007 @ 14:35
Pawiel:
Położenie na dłoni jakiejś grupy neuronów – odpowiadającej nawet za jakąś jedną konkretną emocję – nic w gruncie rzeczy nie znaczy.
Zgadzam się, że “położenie dłoni” na jednej grupie neuronów (zwłaszcza małej) niewiele nam daje. Dziś jednak w coraz większym stopniu integrujemy swą wiedzę o kolejnych odcinkach mózgu, poszerzając jednocześnie wiedzę o tym, co i dlaczego dzieje się w naszych głowach, gdy myślimy i czujemy. Pewnego dnia (a przy obecnych postępach wiedzy, zapewne jeszcze za naszego życia) uda się zintegrować wiedzę o wszystkich tych fragmentach…
Nie ma w naszych myślach ani w świadomości niczego, czego by nie było w neuronach – bo nasze czynności psychiczne na pewnym poziomie są tam tylko wyładowaniami impulsów. Nie ma też prawdopodobnie w naszych reakcjach niczego, czego potencjalnie nie zawierałyby przepisy w naszych genach. Nie widzę więc lepszej możliwości badania psychiki człowieka (oczywiście jeśli nie liczyć starej dobrej obserwacji) niż dalsza analiza kolejnych partii DNA i dalsze rozszyfrowywanie, co w mózgu w jaki sposób działa.
Comment przez lysakowski — 15/09/2007 @ 21:20
Z innej beczki , już Lem pisał ( w Golemie chyba), że umysł ludzki ( czy jakikolwiek inny) sam siebie nie rozgryzie, rzeczywistość zewnętrzną – owszem, wewnętrzną – never :-) . Może tu ta pułapka z Bogiem też siedzi ???
Comment przez pawiel — 15/09/2007 @ 22:31
Książka ta (miałem przyjemność poczytać oryginał) nie umywa się do “Samolubnego genu”. Ale badania genów to coś, co robię (z pasji, bo za bardzo niegodziwą pensję). Jest napisana logicznie, wywody są spójne. A uzasadnienia z punktu widzenia teorii ewolucji to majstersztyk.
Komentarz do wypowiedzi autora tego bloga (blogu)…
“…Nie widzę więc lepszej możliwości badania psychiki człowieka (oczywiście jeśli nie liczyć starej dobrej obserwacji) niż dalsza analiza kolejnych partii DNA i dalsze rozszyfrowywanie, co w mózgu w jaki sposób działa…”
Obserwacja tak! Zwłaszcza w połączeniu z zaawansowanymi technikami neuroobrazowymi.
Ale DNA? Od 20 lat nikt nie ustalił, jakie jest podłoże genetyczne większości chorób neurologicznych. Pojawiają się “nowe” geny, ale… Najprościej powiedzieć, że im więcej wiemy, tym więcej pojawia się niewiadomych. A przełożenie sekwencji genu, na funkcje… Zwłaszcza funkcje poznawcze. To jeszcze wiele lat.
Tak dla przykładu kilka stron podsumowujących badania nad genami kandydatami dla pojedyńczych chorób:
http://www.schizophreniaforum.org/res/sczgene/default.asp
http://ajp.psychiatryonline.org/cgi/reprint/157/7/1039.pdf
http://www.psychiatrictimes.com/showArticle.jhtml?articleId=170100932
Comment przez Maciek — 05/10/2007 @ 0:20
szkoda, ze szwajcer…
… to gej i umiejetnie przemyca gejowska ideologie w tlumaczeniu. A w przypisach do wstepu to juz przegial maksymalnie, zastanawiam sie, czy nie napisac do autora i dac mu znac. mala szansa, ze w ogole przeczyta, ale generalnie brzydze sie tego typu manipulacjami. coz, trzeba bylo kupic w oryginale…
Comment przez marcel — 08/10/2007 @ 0:40
Pojawila sie nowa godna przeczytania ksiazka:
“bóg nie jest wielki – jak religia wszystko zatruwa”
C.Hitchens
Polecam!
Comment przez Pawel — 25/10/2007 @ 14:26
[...] obłuda, bo przecież EMPiK jednocześnie mocno promuje antyreligijną książkę Richarda Dawkinsa „Bóg urojony” – manifest współczesnego walczącego [...]
Pingback przez Biedroń, Dawkins i uczucia religijne « Tomasz Łysakowski — 02/12/2007 @ 12:35
[...] obłuda, bo przecież EMPiK jednocześnie mocno promuje antyreligijną książkę Richarda Dawkinsa “Bóg urojony” – manifest współczesnego walczącego [...]
Pingback przez Wiesci » Blog Archive » Biedroń, Dawkins i uczucia religijne — 03/01/2008 @ 19:37
[...] stwierdzenia, których nie powstydziłby się Dawkins w “Bogu urojonym” (w którego zresztą już pierwszym rozdziale znajdujemy cytaty z Einsteina), pół wieku temu [...]
Pingback przez Einstein o Bogu « Tomasz Łysakowski — 15/05/2008 @ 14:26
28 sierpnia ukaże się książka Daniela Dennetta “ODCZAROWANIE. RELIGIA JAKO
ZJAWISKO NATURALNE ” (http://piw.pl/zapowiedzi.php).
Nie mogę się doczekać…
Comment przez PawełA — 18/07/2008 @ 21:58
hehehe
genialne jest to co piszecie ale…
mimo wszytko…
powinniście doszkolić się z fizyki cząstek elementarnych i…
astrofizyki …
nie stwierdzono w całej historii istnienia takiej reakcji dzięki której cząstka powstaje z niczego.
nawet jeżeli powstaje z fluktuacji pól to coś musi wywoływać pola
wszechświat powstał ok. 14.5 mld lat temu…
z niczego…
wszystkie atomy (ich składniki : kwarki i gluony) z których jest zbudowane moje i twoje ciało mieściły się na przestrzeni mniejszej niż objętośc jednego atomu wodoru…
na skutek fluktuacji gęstości “plazmy kwarkowo – gluonowej” pojawiły się pierwsze atomy wodoru(liczba atomowa 1) i śladowe ilości helu (liczba atomowa 2)
od tej pory wszechświat nieustannie ekspanduje a prędkość oddalania się galaktyk od siebie przyspiesza (raczej nie wrócą do stanu wyjściowego)…
poczytajcie o reliktowym promieniowaniu tła który jest koronnym dowodem teorii wielkiego wybuchu i o pomiarach widma promieniowania elektromagnetycznego (światła) gwiazd wszystkie galaktyki uciekają z pewnego miejsca w coraz szybszym tempie i nie jest to efekt zmiany jednostek pomiaru…
wszystkie odkrycia o których napisałem uchonorowane zostały noblami…
i są żywcem wyjęte z księgi genesis…
a jednak te brudne pastuchy z przed 3000 lat wiedzieli coniceco, chociaż nie wiedzieli jeszcze o kwarkach i gluonach którymi bawimy się w akceleratorach cząstek…
genesis jest absolutnie potwierdzona przez stan dzisiejszej wiedzy…
no cóż a jeśli wasza wiedza z dziedziny psychologii jest taka ogromna to zapytam was o jedną rzecz…
co to jest inżynieria podświadomości …
człowiek to automat co?
no właśnie a co to jest cyfrowa forma życia?
porozmawiajmy o informatyce…
co się stanie kiedy wiernie zasymulujemy funkcje muzgu w samoprogramującym się komputerze kwarcowym lub atomowym (każdy z nas jest szczęśliwym posiadaczem komputera neuronalnego czyli mózgu który podobnie jak mój zarażony robakiem lub trojanem pecet programuje się sam…
powiem wam jeżeli zasymulujemy mu logikę przyczynowo skutkową to nasz pecet stanie się ateistą lub… może muzułmaninem kto wie …
dla czego???
ponieważ koncepcja boga jest jedyną przesłanką istnienia czegokolwiek
Bóg nie podlega logice przyczynowo skutkowej bo nie jest materialny zatem nie musi mieć przyczyny…
więc nigdy nie zrozumiemy kim jest Bóg…
ale materia owej logice podlega…
ponieważ logika przyczynowo skutkowa jest jedynym narzędziem pozwalającym skutecznie opisywać badać i manipulować materią…
jeżeli nie ma materii nie ma też czasu…
bo nie zmierzymy czasu między nigdy a nigdy…
jeżeli nie ma materii to nie ma też przestrzeni bo nie zmierzymy przestrzeni między nigdzie a nigdzie…
a więc kiedy powstała materia powstały też przestrzeń i czas…
powstało wszystko co znamy…
samo ta sobie z niczego no nie?
a na deser macie jeszcze:
wiecie kto jest wynalazcą NLP?
może Deren Brown?
Chyba Jezus Chrystus bo ewangelie obfitują w zastosowanie tych tricków…
A może Bóg wie coś na temat budowy muzgu człowieka?
Comment przez slayerfull — 07/12/2008 @ 22:29
Ukony Slayerfull.
Osobiście nie wierzę w Boga z siwą brodą, Boga z Pisma Świętego, Boga z Koranu, Boga Świadków Jehowy,… Wierzę natomiast w “coś” sprawczego; chciałabym nazwać to umownie mocą, energią, ale oczywiście sprowokuję pewne skojarzenia, które niekoniecznie przedstawią to, co mam na myśli.
Wydaje mi się, że wielu genialnych naukowców, po przekroczeniu pewnego stopnia naukowego wtajemniczenia, dochodziło do takiego wniosku właśnie.
Potem już tylko zostaje poszukiwanie Boga. Tej magicznej formuły, idealnej symetrii, świętego Graala, kamienia filozoficznego, złotego runa… Newton siedzi w kabale, Tesla szuka rezonansu z boską istotą, a Leonardo próbuje uchwycić stwórcę w swoich dziełach.
Comment przez annamotreanu — 26/12/2008 @ 23:31
zgadzam się z annamotreanu
właściwie w brak Boga również można tylko wierzyć bo nie da się jego nieistnienia udowodnić naukowo tak jak i jego istnienia.
ale poszukiwania “siły sprawczej” rozpoczęły się tak szybko jak gatunek ludzki uzyskał świadomość swojego istnienia i zaczął posługiwać się logiką przyczynowo skutkową która jest jedyną do tej pory znaną metodą myślenia.
Dla tego też mity i religie cywilizacji starożytnych reprezentują ich poziom wiedzy o przyrodzie i ich metody poznawcze co nie znaczy, że nie ma tam słusznych założeń i wniosków dotyczących Boga i jego stworzenia.
Starożytnosć nie znała pojęć których używamy a także kulturowo jest dla nas zupełnie niezrozumiała. toteż dzieła takie jak Biblia wydają się dla nas książkami pełnymi dziecięcych bajek.
Ale trzeba pamiętać że rozwój nauki był wówczas na etapie “dziecięcym” i czytanie Biblii bez komentarzy i przypisów w praktyce uniemożliwia jej zrozumienie dzisiaj. To samo tyczy się innych starożytnych dokumentów religijnych.
Einstein (podobno fizyk wszechczasów choć jego teorie zawierają rażące błędy logiczne aczkolwiek dostarczają interesujących wniosków) wierzył w Boga Spinozy czyli twierdził że wszystko jest bogiem (panteizm) ale krytykował religię judaistyczną za jej infantylizm. nie dożył on jednak udowodnienia empirycznego teorii wielkiego wybuchu i nie czytał najnowszych komentarzy do biblii które również stwierdzają (można poczytać sobie w najnowszym tłumaczeniu Biblii wydanym przez paulistów), że na etapie rozwoju jakim była społeczność żydowska w 5 wieku pne nie dało się stworzyć nic co zawierałoby teksty przypominające dzisiejsze teksty naukowe. To nie znaczy jednak że w Biblii nie ma wniosków słusznych i aktualnych do dzisiaj.
Ale jej krytycy wydają się traktować Biblię Koran i inne księgi sprzed tysięcy lat tak jakby zostały napisane wczoraj i wyrywają je z kontekstu kulturowego i rozwojowego co jest wg nich “konfrontowaniem tych zabobonnych ksiąg z dzisiejszym stanem nauki”. To podejście jest jeszcze bardziej dziecinne niż dziecinne są teksty bibijne.
Tym czasem w tej “dziecinnej” Bibli napisano, że Bóg objawia się stopniowo i coraz bardziej na przestrzeni tysięcy lat poprzez odkrywanie i obserwację jego stworzenia które mówi o nim wszystko. Czasami objawia się bezpośrednio w postaci niematerialnej ale docierającej do zmysłów człowieka. Ale wielu ludzi oczekuje że jeżeli Bóg istnieje to powinien objawić się np jako :ogromny sześcian spadający z nieba albo piękna kobieta ze skrzydłami. Biblia mówi Że Bóg objawia się przede wszystkim w swoim stworzeniu. Wszelkie płonące kszaki są wyjątkiem. Wszechświat zatem ukazuje boga w Materii którą stworzył. A więc rozwój nauki jest stopniowym odkrywaniem prawdy o Bogu. O tym mówi Biblia ale widać Dawkins jej nie czytał uważnie.
Jeżeli ktoś nie wierzy w Boga to można to wytłumaczyć logicznie np tak:
“jak czegoś nie widzę to znaczy że tego nie ma”
Ale jężeli ktoś nie wierzy w powstanie wszechświata z niczego to ma dziś poważny problem bo musi karkołomnie zaprzeczyć udowodnionej empirycznie teorii wielkiego wybuchu i wytłumaczyc skad wzięła się “pierwsza cząstka” tego wybuchu.
no dalej macie jakiś pomysł?
Comment przez slayerfull — 02/01/2009 @ 14:18
Stary Testement jest odzwierciedleniem mentalności ludzi żyjących w czasach, w których powstawał. Niczego odkrywczego facet nie pisze. Rzeczy oczywiste.
Obecnie Stary Testament nie jest w większej swej części traktowany dosłownie przez katolicyzm z tego, co wiem. Robi się “poprawkę” na ówczesną mentalność. A na przykład tekst dotyczący stworzenia świata jest traktowany obecnie jako tekst stricte poetycki. Tak, pamiętam, tłumaczył nam jakiś ksiądz, z którym miałam religię w liceum.
Comment przez K — 02/01/2009 @ 22:49
facet, tj. Richard Dawkins
Comment przez K — 02/01/2009 @ 22:54
Pozwolę sobie na jeszcze jeden pościk. Slayerfull, przeczytałam właśnie Twój post. Z większością tego, co piszesz mogę się zgodzić. Nie bardzo jednak z ostatnim akapitem.
Po pierwsze: “nie wierzę w Boga” wcale nie równa się “nie wierzę w coś czego nie widzę”, a jedynie tyle, że “nie wierzę w coś na istnienie czego nie ma przekonujących argumentów” – na istnienie Boga nie ma dowodów. Oczywiście nie ma również dowodów na nieistnienie Boga, więc najbardziej rozsądne byłoby w ogóle nie rozstrzyganie tej kwestii i przyjęcie postawy agnostyka.
2. Nasza wiedza na temat Wrzechświata nie jest kompletna i być może nigdy nie będzie z powodu naszych fizycznych/intelektualnych ludzkich ograniczeń, ale nie jest to żadnym dowodem na istnienie Boga.
Stawiasz sprawę tak, jakby fizyka i inne nauki odkryły już wszystko, co było do odkrycia i pewnych rzeczy nie dało się wytłumaczyć inaczej, jak przez istnienie Boga, a tak nie jest.
3. to czy my mamy czy nie mamy “jakiś pomysłów” na to “skąd się wzięła pierwsza cząstka” nie ma żadnego związku z kwestią istnienia czy nieistnienia Boga.
Comment przez K — 02/01/2009 @ 23:20
racja
nasza nauka wbrew pozorom nie daje podstawowych odpowiedzi na podstawowe pytania i niewiele więcej wiemy od myślicieli antyku
nie wiemy skąd się bierze grawitacja i czym tak na prawdę jest
nie znamy struktury materii
fizyka jest w totalnym impasie od 50 lat i czeka na kolejnych geniuszy
ale empiryczne doświadczenia dają tylko częściowe odpowiedzi na podstawowe pytania ludzkości czyli:
czym jest wszechświat i co my tu robimy
religie próbują odpowiedzieć na to wyczerpująco
i generalnie wszystkie religie są w swoich założeniach podobne
mówią że ktoś nas i wszystkie te materialne “klocki” stworzył bo tak chciał
poza tym wiara w istnienie bądź nieistnienie Boga jest aktem umysłowym
a więc staramy się wydedukować czy Bóg istnieje
jeżeli nie mamy dostatecznych danych to szacujemy prawdopodobieństwo istnienia Stwórcy Materii
prawdopodobieństwo to jest całkiem spore
a to jest kilka argumentów wg mnie przekonywujących:
1)materia daje się opisać przy pomocy matematyki co raczej przeczy takim pomysłom jakoby była chaosem a skoro nie jest chaosem to jest uporządkowana a skoro jest uporządkowana to widocznie coś lub ktoś wprowadził porządek
założenie że porządek istnieje sam z siebie jest mało intuicyjne
dla czego coś co istnieje bo istnieje (wszechświat jako bezsensowny wieczny byt istniejący bez żadnego celu) miałoby tak powtarzalną strukturę?
2)skoro w przyrodzie nic nie powstaje z niczego to dla czego mielibyśmy zakładać że wszechświat powstał z niczego, a na to wygląda kiedy analizujemy wielki wybuch?
czyżby natura zrobiła wyjątek?
może nauka jest w błędzie i generalnie materia ma taką właściwość że powstaje z niczego ale będzie trudno to udowodnić
w każdym razie na tym etapie prawdopodobieństwo powstania wszechświata z niczego jest wysokie.
ale jeżeli materia nie powstaje z niczego a wyjątkowo wbrew swoim zasadom powstała z niczego to mamy tu chyba ingerencję jakiejś siły z zewnątrz nie będącej składnikiem materii
w mojej ocenie prawdopodobieństwo jest duże
ale to tylko prawdopodobieństwo
dla niektórych te argumenty są przekonywujące
oczywiście wszyscy wierzący w coś ludzie zakładają że ich światopogląd jest najbliższy prawdzie bo szacują wysokie prawdopodobieństwo założeń swojego światopoglądu
i dobrze byłoby szanować wszystkie światopoglądy
ateistyczny i religijny
ale niektórzy są fanatykami
i uważają swój światopogląd za jedynie słuszny
w mojej ocenie najwięcej radości z życia
(autor blogu napisałby :najwięcej dopaminy i serotoniny w muzgu)
daje światopogląd religijny w wersji katolickiej i w mojej ocenie jest on najbliższy prawdzie ale to nie znaczy że inne światopoglądy nie mają nic wspólnego z prawdą
i nie nie nazywam ateistów ciemnogrodem
religia daje poczucie harmonii z wszechświatem i poczucie bezpieczeństwa oraz znieczula cierpienie fizyczne przez co przyczynia się do prawidłowego funkcjonowania mózgu i wydzielania w nim potrzebnych substancji w sposób naturalny
dla tego wierzący nie muszą się faszerować sztucznym świństwem
aby uzyskać równowagę wewnętrzną czy różne tam euforie i znieczulać się psychotropami.
Comment przez Anonim — 03/01/2009 @ 22:16
nie podpisałem powyższego wpisu
Comment przez slayerfull — 03/01/2009 @ 22:45
poza tym dziwię się ludziom, którzy nie stawiają sobie pytań na które nie są w stanie odpowiedzieć empirycznie
czy nie przesadzacie z tym empiryzmem?
czy przed powstaniem poNewtonowskich nauk empirycznych nie było możliwości dochodzenia prawdy?
czy ktoś kto zadaje sobie pytanie:
co ja tu robię i co to wszystko do okoła ma znaczyć?
na które nie ma odpowiedzi empirycznej popełnia błąd?
jeżeli autor tego blogu stwierdza że “twardonaukowym” dowodem efektu placebo jest aktywność jądra półleżącego to takim samym prawem ja stwierdzam że twardonaukowym dowodem powstania świata z niczego jest wielki wybuch i przyspieszająca ekspansja wszechświata
a zdanie:
wszechświat powstał z niczego ponieważ został stworzony wydaje mi się, (zgodnie z analogiami które zaobserwowałem w otaczającej mnie rzeczywistości) bardziej prawdopodobne niż zdanie:
wszechświat powstał z niczego ponieważ wszystkie wszechświaty powstają z niczego
cogito ergo sum hehehe
Comment przez slayerfull — 04/01/2009 @ 0:38
przepraszam nie rozwala wam to mózgu?
Comment przez slayerfull — 04/01/2009 @ 0:48
poza tym einstein “empirycznie” udowodnił zakrzywienie przestrzeni przez odchylenie toru poruszania się fotonu od prostej przez ciężką gwiazdę tym czasem to odchylenie wcale nie musi być efektem zakrzywienia przestrzeni tylko zwyczajnego newtonowskiego przyciągania. foton ma niewielką masę ale ją ma
Comment przez slayerfull — 04/01/2009 @ 1:08
Mem urojony. Jeśli w cuda wierzy przeciętny człowiek, nazywają go wariatem. Jeśli człowiek poważany – nazywają go naukowcem.
Comment przez mem urojony — 27/01/2009 @ 20:18
piszecie że bóg musi istnieć bo świat nie mógłby powstać z niczego… ale jeśli tak , bo z czego powstał bóg?
Comment przez marta — 31/01/2009 @ 14:58
Taaak, widzę Slayerfull, że można znaleźć twe wypowiedzi na różnych forach, co sugeruje, że traktujesz poważnie ten temat.
Wiara w Boga zaspokaja różne ludzkie potrzeby, których uświadamianie sobie jest procesem bolesnym, gdyż odziera człowieka ze złudzeń. Nie mają one wiele wspólnego z wzniosłą argumentacją jaką posługujemy się tłumacząc powody dla, których wierzymy. Nie będę ich tu wymieniał. Każdy wie o czym mówię. Podwórko, które badamy siląc się na uogólnienia, na teorie wszystkiego, nie daje nam prawa na formułowanie wniosków tłumaczących Świat z jego złożonością. Pewnie, zawsze to przyjemnie poukładać sobie w głowie puzle faktów, upodobań, wizji, ale taka już nasza słabość. Wiele do obrazu rzeczywistości wniosłoby odkrycie innej planety, zamieszkałej przez jakiekolwiek istoty, a jeszcze lepiej obdarzone inteligencją (czy duchowością także?). Póki co, obmacujemy nasze mózgi i ciała, szukając przyczyny własnego zadziwienia tym, co nas otacza. Kto ma rację? Teiści, ateiści, agnostycy? Ile z głębokich przekonań wynika z ignorancji, ile z erudycji, ile z lenistwa, ile ze złej woli?
Wiedza wyzwala, lecz ogrom zagadnień nie pozwala na ogarnięcie jej całej. Co robić? Jesteśmy zakładnikami życia, więc badajmy dalej i zachęcajmy się do tego, pomagając sobie wzajemnie zrozumieć.
Mam w swoim sercu dość miejsca by pomieścić w nim obraz Boga, o którym mówią Miłość, ale i w głowie nie mniej, aby w imię prawdy zrezygnować z pociechy jaką daje wiara. Zresztą, może wybór dotyczy czegoś zupełnie innego…
Comment przez Pithekos? — 13/03/2009 @ 0:24
- na szczęście na Dawkinsa (i innych jego pokroju ‘kolegów po linii ideologicznej’ istnieje wystarczająco dobra odtrutka, a jest nią pewna stara księga ,niepodobna do żadnej innej’.. polecam ciekawe info tutaj: http://www.ewzwalimski.pl.tl/Biblia-genialna-ksi&%23281%3Bga-naukowa-.htm?PHPSESSID=caff57b2a622843eda857933cf8ebaf0
A oto jeden z moich ulubionych fragmentów na powyższy temat:
‘Lecz jeśli nie chcesz uwierzyć, to nic cię nie przekona. 250 lat temu Voltaire trzymał w swych rękach kopię Biblii i powiedział: “W ciągu 100 lat ta księga będzie zapomniana i wyeliminowana”. Jakie to zabawne, że 100 lat później, dokładnie co do dnia, jego dom został zajęty przez Główny Zarząd Genewskiego Towarzystwa Biblijnego, które rozpowszechniało w nim Biblie! Bóg ma nieprawdopodobne poczucie humoru!’
***
Pithekos napisał:’Mam w swoim sercu dość miejsca by pomieścić w nim obraz Boga, o którym mówią Miłość,ale i w głowie nie mniej, aby w imię prawdy zrezygnować z pociechy jaką daje wiara.(…)’
- ale w tym właśnie sęk a jednocześnie między innymi ‘dobra nowina’, że to pakiet wiązany :)
Comment przez Bianka — 15/03/2009 @ 15:25
mam dowód na nieistnienie Boga
Comment przez leszek — 27/04/2009 @ 11:35
Dowód a nie hipotezę
Comment przez leszek — 27/04/2009 @ 11:36
proszę mnie posłuchać zadaję proste wręcz prostackie pytanie Ratzingerowi zastępcy Boga na ziemi a mianowicie “Panie Józku spotykają się ateista i chrześcianin pierwszy mówi że Boga nie widział ani nie doświadczył więc przychyla się ku temu że go nie ma, drugi natomiast chrześcianin mówi że go ani nie doświadczył ani go nie widział i wyciąga z tego wniosek że Jest Komu panie Juzefie przyznamy 49 a komu 51% racji. Jest człowiekiem rozgarniętym{zastępcą Pana} i wiem że nie skłamie { nie mam na myśli “doświadczenia Boga” np podczas adoracji najświętrzego sakreamentu gdzie drażnione są wszystkie zmysły wzroku-iluminacją, węchu-dymem, słuchu-organami starodawnymi,smaku-winem kwaśnym bo tego uniesienia można doznać na zwykłym koncercie rokowym}
Comment przez leszek — 27/04/2009 @ 12:00
Chciałbym zauważyć że Alister McGratha nie jest jedynym kto polemizuje z Dawkinsem. Wyszła rodzima pozycja P. Pawła Porębskiego który również obala tezy Dawkinsa w książce pod tytułem “Bóg nie taki straszny”. Książka jest do dostania w wydawnictwie Jedność a recenzje do tej książki napisał Ks. prof. dr hab. Józef Kudasiewicz. Książka warta przeczytania, polecam.
Comment przez Łukasz — 28/05/2009 @ 14:41
slayerfull….. zapoznaj sie z pozycją “Rzeczywistość w świetle nauki, filozofii i wiary” coś dla Ciebie. Pozdrawim ;)
Comment przez Łukasz — 28/05/2009 @ 14:45
[...] Bóg urojony « Tomasz Łysakowski [...]
Pingback przez Artykuły do przeruku » Blog Archive » Wspaniały etap w ewolucji dzięki NLP — 10/06/2009 @ 22:11